Dawno temu, kiedy byłam jeszcze całkiem mała, uwielbiałam podśpiewywać znaną piosenkę “if you are going to San Francisco, be sure to wear some flowers in your hair” i nawet nie śmiałam marzyć, że kiedyś naprawdę znajdę się w San Francisco... zobaczę na własne oczy Golden Gate Bridge, przejdę się wąskimi uliczkami i przejadę tramwajem... Ale życie bardzo często przynosi niespodzianki i oto jestem w mieście moich marzeń!
Ach, San Francisco! Spacerowanie po tych wąskich uliczkach, wspinanie się pod górę i zjeżdżanie z niej – to ogromna przyjemność! Tutaj jest co zobaczyć poza Golden Gate! W San Francisco znajdziecie najstarszy w Ameryce Chinatown, gdzie można posiedzieć w chińskiej restauracji lub kupić tanie drobiazgi i pamiątki. Koniecznie znajdźcie też dzielnicę, od której zaczął się ruch hippisowski, gdzie spacerując wąskimi uliczkami można spotkać wielu niezwykłych i ciekawych ludzi, wstąpić do kawiarni lub po prostu zrelaksować się przy dźwiękach reggae dobiegających z okna. W San Francisco koniecznie przejdźcie się po parku, który, jeśli się nie mylę, jest większy powierzchniowo niż Central Park w Nowym Jorku. Kupcie kawę w Starbucks i niespiesznie przejdźcie się po przytulnych uliczkach zabudowanych w stylu wiktoriańskim. I oczywiście nie zapomnijcie odwiedzić Alcatraz! Wyspa, na której stoi słynne więzienie, sama w sobie jest bardzo piękna, już dla samych widoków, które się z niej roztaczają, warto wybrać się na wycieczkę. A więzienie... Do tej pory mam gęsią skórkę, gdy wspominam Alcatraz... Upiorne miejsce, ale coś w sobie ma, co przyciąga... Warto wejść do celi choć na kilka minut, żeby znów zacząć doceniać wszystkie uroki życia i wolności.
