Pierwszy dzień w Nowym Jorku, w Ameryce, na innym kontynencie - w obcym kraju - TO JEST SZTOS!!!
Zdecydowaliśmy się dostać z JFK do naszego Jazz on Lenox Hostel metrem)))
Dokąd iść, w co wsiąść, w którą stronę jechać - w głowie totalna pustka))
Po przyjeździe mój poziom angielskiego był zerowy)) - proste pytanie zamieniało się w komedię - wszyscy mieli ubaw ))
Wspólnymi siłami dotarliśmy do metra - Wow!!! Tam, w metrze - byłam w metrze pierwszy raz w życiu)) - to było niesamowite - wszędzie obcokrajowcy!!! - wszyscy coś gadają po angielsku - Czułam się jak w filmie - to niesamowite uczucie))
Jechaliśmy z przesiadkami - pomęczyliśmy jeszcze niejednego Amerykanina prośbami o pomoc))
I to, co najbardziej podoba mi się w Ameryce - to fakt, że wszyscy ludzie są gotowi pomóc i robią to z radością)))
Kiedy wyszliśmy z metra na ulicę - zaparło mi dech w piersiach - Ameryka, kochanie!!! Jesteś w Ameryce - ulica, wypasione fury, muzyka wszędzie, każdy ubrany nie wiadomo jak - klasa!!! Ooo - przejechała słynna żółta taksówka
Jestem w siódmym niebie - a to dopiero początek...

