Pamiętam, jak to wszystko się zaczęło...
Lotnisko
Po dwóch tygodniach w Nowym Jorku w końcu zdecydowałem się spisać pierwsze wrażenia z USA.
Spodziewałem się, że wyjazd do USA przyniesie wiele niespodzianek, ale nie myślałem, że dopadną mnie one już na lotnisku...
No więc, po tym jak nasza grupa szczęśliwie wylądowała na lotnisku w Budapeszcie, wszystko się zaczęło.
Następny samolot do Londynu był dopiero za 10 godzin, więc czas wlókł się niemiłosiernie, a ja byłem coraz bardziej głodny. A nie chciałem wydawać pieniędzy.
Dobrze, że dziewczyny wzięły ze sobą jedzenie, więc rozłożyliśmy wszystko na stole i zaczęliśmy zajadać kiełbasę, pomidory itp. Jak patrzyli na nas Europejczycy!
I wreszcie męczące czekanie dobiegało końca, już mieliśmy wsiadać do samolotu, gdy poinformowano nas, że nasz samolot oddają pasażerom lecącym do Stambułu, bo z ich maszyną coś się stało.
Zaproponowano nam wybór: albo siedzimy dobę w hotelu w Budapeszcie, albo za 40 minut lecimy do Londynu i tam nocujemy.
Wybraliśmy drugą opcję (myśleliśmy, że zdążymy jeszcze pospacerować), ale zdążyliśmy tylko zjeść i od razu padliśmy spać.
Następnego dnia przyjeżdżamy na lotnisko, a tam mówią nam, że spóźniliśmy się na odprawę i musimy kupić nowe bilety. Ale dzięki Bogu wszystko skończyło się dobrze.
Rekomendacje
1
Bierzcie ze sobą jedzenie, nikt wam go nie zabierze, dopóki nie będziecie wsiadać do samolotu do USA.
2 Jeśli macie płyny powyżej 100 ml, nie wkładajcie ich do woreczka, który dostaniecie przy wejściu na pokład do USA, po prostu zostawcie wszystko w bagażu podręcznym.
3 Jeśli wasz samolot jest opóźniony, najpierw ŻĄDAJCIE jedzenia, a jeśli minęło ponad 10 godzin, muszą zapewnić wam hotel – tak jak zrobili to w naszym przypadku.
4 Jeśli coś jest niejasne, pytajcie. Pomogą. Jedni nie pomogą, to pomogą inni.
W Ameryce nie będzie z tym problemu.
W kolejnej części napiszę o łączności i innych sprawach.

