Całkiem spore wstrząśnienie mózgu, jeszcze w drodze z Kings Highway na Coney Island, wywołała okolica przepełniona ludźmi w małych czapeczkach lub czarnych garniturach, melonikach i ze śmiesznymi pejsami. Szliśmy dość długo, przechodząc przez wiele dzielnic narodowych, takich jak Chinatown, czarne dzielnice, osiedla tureckie... ale ta dzielnica była największą ze wszystkich, przez które przechodziliśmy. Oczywiście dziwne byłoby dziwić się dzielnicy żydowskiej, bo Nowy Jork jest właśnie taki, wielonarodowy. Dotarłszy do „Rosji” (Brighton Beach), poczuliśmy się jak w swoim sosie, jednak wychodząc na spacer po tym samym Coney Island, co 5 minut i tak przejdzie obok ciebie jakiś rabin. Właściciel naszego mieszkania też początkowo nie wzbudził podejrzeń. Nazywa się Aleksander, jest z Odessy, akcent... no cóż, człowiek mieszka w Ameryce od 20 lat, no i co teraz. Swoją drogą, szukając mieszkania w gazecie „Russkaya Reklama”, kapitan zauważył wiele ogłoszeń, w których mowa o tym, że w chacie jest rosyjskie TV. W domu też takie mamy. Właściwie po tych słowach aż chce się wkleić demotywator z podpisem „ROSYJSKIE TV W AMERYCE... takie rosyjskie”.
Póki sól jest na ranie, pomówmy o lokalnej telewizji. Ta wiadomość jest skierowana przede wszystkim do studentów dziennikarstwa, których specjalizacją jest właśnie telewizja: JEDŹCIE DO AMERYKI PODNIEŚĆ TEN BAŁAGAN!!! KAPITAN ROZKAZUJE! Krótko o smutnym: poza tym, że transmitowane są tu nasze rodzime „Perviy” i NTV (może jeszcze coś, nie zagłębiałem się), istnieje osobny rosyjskojęzyczny kanał RTVi. Absolutnie durny kanał, gdzie ciągle lecą wiadomości o świecie w ogóle i o IZRAELU. Dobra, mniejsza z tym, o Izraelu to o Izraelu. Ale jacy tam siedzą trolle... kapitan jest oburzony. Ci nieuki nie tylko !czytają! tekst z zająknięciami, pauzami, ciągłymi przejęzyczeniami, niegramatycznie z punktu widzenia języka rosyjskiego, to jeszcze każdy prowadzący bloki informacyjne uważa za stosowne na końcu dodać własną opinię o tym, co się dzieje i wstawić parę durnych żartów. A kiedy liczba trolli w studiu przekracza dwóch na program, chowasz ręce do kieszeni, żeby czymś nie rozwalić telewizora. Przełączyć na inny kanał się nie da, bo wujek Sasza (właściciel chaty) musi być na bieżąco ze wszystkimi wydarzeniami w Izraelu i koniecznie szczegółowo komentować każde słowo prowadzących lub dziennikarzy. O ZGROZO! Krótko mówiąc, to durna parodia amerykańskiego stylu prowadzenia programów telewizyjnych przez niepiśmiennych, nieprofesjonalnych trolli. Lepiej walnijcie głową w ścianę, ale nie oglądajcie tego kanału, porysuje wam mózg. Z tym wszystko jasne.
