Do widzenia i cześć wszystkim! :) Jestem Walerka Leontiew
Od autora:
Jeśli czytasz ten blog, to znaczy, że jestem już po drugiej stronie oceanu)) Nie, nie skłamałem)) wciąż tu jestem. A dokładniej, zostało mi jakieś 6 dni do mojej Wielkiej i, jak sądzę, niezapomnianej podróży. Gdyby Ziemia nie była kulista, a płaska, można by powiedzieć, że wkrótce wyruszę na kraniec świata :) Może pominę to, jak przypadkiem zapragnąłem, załatwiłem formalności, przeszedłem rozmowę kwalifikacyjną i zacząłem pakować walizki. Choć o tym ostatnim mogę opowiedzieć szczegółowo: przeczytałem mnóstwo forów na VKontakte o tym, co brać, a czego nie, i mimo wszystko zdecydowałem się wziąć tylko jeden plecak, bo nie potrzebuję zbędnego balastu. A planuję przywieźć wiele rzeczy... :) Choć zdarzają się tacy głupcy, ludzie, którzy biorą ze sobą 5 kg kaszy gryczanej, żelazko, suszarkę itp. No nie wiem... trzeba być bardzo ograniczonym człowiekiem, żeby to wszystko ze sobą wieźć_)
No cóż, każdemu według potrzeb. Moja lista rzeczy na początek:
2-3 koszulki + jedna na sobie laptop (długo się nad nim zastanawiałem, ale jednak zdecydowałem się wziąć, dzięki dla Jewgena w tej kwestii, a on z kolei przekazuje podziękowania dla Sławy, który pojechał bez laptopa :))
dżinsy
CorteZ (trampki)
klapki (takie z czymś między dużym a wskazującym palcem, chyba nazywają się japonki)
leki no i skarpetki oraz bielizna, to naturalne :)
szorty sweter lub może lekka kurtka (na wszelki wypadek)
prawo jazdy (planuję tam używać)
mały ręcznik no i jeszcze jakieś drobiazgi, bliżej wyjazdu sobie przypomnę))
Swoją drogą, będę pracował w hotelu w stanie Maryland na stanowisku Groundskeeper/houseman)) Ofertę (offer) miałem już 2 lutego)) a dokładniej, zobaczyłem ją 2 lutego, a menedżer hotelu podpisał ją już 2 stycznia.:) O tym, że już w grudniu mentalnie mieszkałem w Ameryce, nie będę opowiadał)) ale im bliżej było lata, tym mniej o TYM myślałem.... ale rozumiałem, że to moje marzenie, być tam, za oceanem :) Po J-1 Visa poszedłem bez specjalnego nastawienia, bo rozumiałem, że jeśli jej nie dostanę, to przynajmniej spędzę to lato ze swoją KOCHANĄ dziewczyną, która z powodu mojej głupoty/przypadku zostaje w Federacji Rosyjskiej... No i dostałem J-1 Visa 3 kwietnia i zrozumiałem, że co? - I am sexy and I am know it))
I nadszedł maj, i teraz wszystko się zmieniło... teraz znowu mentalnie jestem TAM...))) i za 3 dni zdaję 9 przedmiotów z mojej sesji... ale zostało jeszcze kilka, i pewnie zostawię je na jesień, bo teraz nie bardzo chce mi się cokolwiek zdawać, a poza tym sesję przedłużono mi do listopada (dzięki dla Trenera)
to be continued... -)-
