Dotarliśmy do stolicy Florydy, wysiadłem z autobusu i zacząłem wspinać się ulicą pod górę. Ulice są dokładnie jak w San Francisco, różnica poziomów między ulicami to prawie jedno piętro. Miałem godzinę na spacer, miasto mi się spodobało, w końcu coś wyższego niż 2 piętra. Zjadłem w lokalnej knajpie i zacząłem wracać do autobusu. Mieliśmy tutaj przesiadkę na inny, kierowca jak zawsze był czarnoskóry, pracownicy też wszyscy czarnoskórzy, w autobusie 2/3 to byli czarnoskórzy, poczułem się nawet trochę nieswojo. Kierowca przedstawił się tak: "Yo my name is Cliff, im ur driver to Jacksonville"

Komentarze
