Notatki to coś, co zawsze chciałem robić, ale odkładałem. Czasem najdzie mnie jakaś mądra myśl (tak, bywa!), myślisz: „Trzeba to szybko zapisać”, ale potem szybko mija i siedzisz, próbując sobie przypomnieć... Czas z tym skończyć. Właśnie teraz zacznę to kończyć.
Po pierwsze, o tym, co planuję opisywać w tych notatkach:
Oczywiście odwiedzone miejsca geograficzne.
Restauracje, kawiarnie, bistra, bufety itp., w których miałem szczęście zjeść obiad.
Wydarzenia kulturalne (myślę, że będzie o tym niewiele).
Zdjęcia wszystkiego, co powyżej.
Moje głębokie przemyślenia o bycie.
Moje rekomendacje. (who cares?)
Po drugie, o tym, po co opisuję to wszystko:
Żebym w mroźny uralski poranek (-30 stopni Celsjusza), kiedy będę wymieniał świece zapłonowe w mojej furze, mógł sobie przypomnieć, że bywało lepiej.
Po trzecie, o tym, kto pisze te słowa:
Andriej. 22 lata. Jekaterynburg. Status w USA na lato 2010 r.: bezrobotny, wypoczywający student. Tak, nie pracuję. Tak wyszło, że program Work and Travel skurczył się do Travel. Nie jestem obibokiem. To moja trzecia delegacja do cytadeli demokracji.
Myślę, że resztę będę opisywać w miarę rozwoju wydarzeń.
