Nasza pracodawczyni organizowała Staff Party, gdzie można było wygrać różne nagrody w grach, co sprawiało, że zespół nie nudził się przez całe lato. I tak przez całe lato ciężko pracowaliśmy.
Jeśli chodzi o to, co zmieniłbym w Ameryce, to wszystko mi odpowiadało, dopóki nie spróbowałem amerykańskich truskawek. Nie wiem, czy tylko mi się takie trafiły, czy tak jest naprawdę, ale z wyglądu są takie czyste i smaczne, jednak w smaku okazały się zupełnie inne niż nasze, czyli nienaturalne, bez smaku. Co najciekawsze, niektórzy Amerykanie uważają, że to prawdziwe, smaczne truskawki. Po prostu nie próbowali naszych produktów z ogrodu.
W Ameryce wszystko jest bardzo dostępne, co bardzo mi się podobało. Pracowaliśmy całe lato, mieliśmy mało wolnego, a plany podróży odkładaliśmy na wrzesień. Przez całe lato powoli zbieraliśmy prezenty dla rodziny i bliskich, dziewczyny często robiły zakupy w sklepach internetowych, a towary w ciągu kilku dni były już pod drzwiami. Dostępność darmowych sieci WI-FI, gdzie mogliśmy łatwo się połączyć i komunikować z bliskimi, zanim kupiliśmy lokalną kartę SIM. Dostępność rowerów – niektórzy chłopcy brali je w kościele. Nam dał właściciel mieszkania, wiem też, że niektórzy brali w sklepach nowe rowery, gdzie po prostu wpłacali depozyt z możliwością zwrotu. U nas jeszcze nie spotkałem się z taką dostępnością. Podobnie jak dostępność wody pitnej.


