Miami. Oh... jakie tam są plaże. Głównie chodziliśmy pieszo i dziennie pokonywaliśmy około 17 km. Nasz hotel był położony w North Miami, więc aby dotrzeć do atrakcji, zamawialiśmy taksówkę. Łapcie kolejny lifehack: pobierzcie takie aplikacje jak Lyft lub Uber, a pierwszy przejazd otrzymacie za darmo, a poza tym w naszym hotelu były karty z kodami promocyjnymi, po wpisaniu których otrzymuje się zniżki na pierwsze 5 przejazdów.
Odwiedziliśmy Downtown, dzielnicę Winwood i oczywiście zrobiliśmy zakupy na Lincoln Road.
To były wspaniałe dni. Ale bez przygód ani rusz, i w dniu naszego wylotu do Nowego Jorku dowiedzieliśmy się, że nasz zarezerwowany miesiąc wcześniej nocleg nagle został odwołany. I już tradycyjnie lecieliśmy do Nowego Jorku, nie wiedząc, gdzie będziemy nocować. Przyleciawszy do Nowego Jorku o drugiej po południu, dopiero o dziesiątej wieczorem znaleźliśmy sobie hosta. Ogromne podziękowania dla chłopaków z couchsurfingu, którzy nas przyjęli!
Nowy Jork tym razem spodobał mi się jeszcze bardziej. Cały ten kontrast budynków, kultur i ludzi wywarł na mnie niezatarte wrażenie. Zobaczyliśmy Statuę Wolności, pospacerowaliśmy po Central Parku, praktycznie obeszliśmy cały Manhattan, przejechaliśmy się tramwajem linowym, byliśmy na wyspie Roosevelta, no i oczywiście nie pominęliśmy Time Square.
Jak tam moja Ameryka? Jeszcze jej do końca nie odkryłam.
Dziękuję programowi Work and Travel oraz IEC za to niezapomniane lato, za nowe znajomości, za poszerzanie horyzontów.
Jeśli wciąż się wahacie, po prostu zdecydujcie się i odkryjcie swoją Amerykę.
A ja tymczasem idę układać plan tripa na swoje lato z Work and Travel 2019.





