IEC Exchange!
Szukaj
Messenger
Webinary
KonkursyProgramyUsługi
Ustawienia
Anna Rutman
26 listopada

4 kwietnia to dzień, który będę pamiętać jeszcze bardzo długo :) Zapytacie mnie: „Co jest takiego wyjątkowego w tym dniu?” W tym dniu otrzymałam wizę! Moje szczęście nie miało granic.

Szukanie pracy, wypełnianie mnóstwa papierów, zakuwanie broszury, przygotowywanie odpowiedzi na pytania, które mogą mi zadać. To wszystko było bardzo stresujące. I wreszcie nadszedł ten ekscytujący dzień. Zebrałam wszystkie dokumenty, nastawiłam się i ruszyłam do metra :) W metrze spotkałam Saszę, która miała to samo miejsce pracy co ja. Jechałyśmy razem, rozmawiałyśmy. Pod konsulatem spotkałam też inną dziewczynę, która jechała w to samo miejsce :)

Na ulicy tego dnia wcale nie było ciepło. I weszłam do środka... I wiecie, co było najdziwniejsze? Ogarnął mnie całkowity spokój. Spokojnie wypełniłam to, co było potrzebne, wzięłam kartkę i usiadłam czekać. Kiedy podeszłam do okienka, poczułam zdenerwowanie, ale starałam się z nim walczyć. Konsul był młodym facetem o kamiennej twarzy. Zadawał mi bardzo dużo pytań. Zaczęło mi się wydawać, że po prostu nie chce dać wizy. Ale w rezultacie po 6 minutach powiedział mi, że moja wiza została zatwierdzona! :) Przez pierwszą minutę jeszcze tego nie uświadomiłam, ale potem każda cząstka mojego ciała wypełniła się radością. Byłam szalenie szczęśliwa.

P.S. Najzabawniejsze tego dnia było to, jak wyglądałam :D Moi przyjaciele powiedzieli mi, że muszę wyglądać jak najstraszniej. Znalazłam najbardziej staromodne ubrania, związałam wysoki kucyk, nie malowałam się. Do torby włożyłam ubrania na zmianę (ponieważ tego dnia musiałam iść do pracy, a w takim stanie na pewno bym się nie pokazała). Widząc siebie w lustrze, od razu przyszła myśl, że takiej na pewno dadzą :D Po rozmowie pobiegłam do Teremoka i szybko się przebrałam) To było bardzo zabawne.

I tak, chłopaki, nie bójcie się konsulatu. Bądźcie pewni siebie, mówcie prawdę i wszystko u was będzie good :)

Minęło kilka dni i zrozumiałam, że to lato będzie czymś wyjątkowym (tutaj się nie pomyliłam).

Mama i tata powiedzieli mi: „Dostaniesz wizę - od razu kupuj bilety!”

Co zrobiłam? Oczywiście wszystko odłożyłam na później! Nie róbcie tak jak ja :(

W dniu otrzymania wizy tylko sprawdziłam bilety. Znalazłam lot za 22 tys. Bilety kupiłam dopiero po 2 tygodniach i już za 26 :( Tak to już jest, przyjaciele. Mimo wszystko 4 tys. - to też pieniądze :(

Dalej zaczął się okres sesji i pakowania rzeczy. Dzięki Bogu pozwolili mi zdać sesję do 29 maja. Chodzi o to, że wylatywałam już 30 maja. Udało się zamknąć wszystko w terminie i bez długów. Byłam szalenie zadowolona :) I tak, w USA trudno się skoncentrować i zrobić coś w kwestii nauki. Zdajcie jak najwięcej w Rosji, ponieważ w USA nie będziecie mieli na to czasu. ;)

Tak, teraz o pakowaniu rzeczy. Nie wzięłam ze sobą zbyt wielu rzeczy, większość z nich byłam gotowa zostawić w USA, jeśli nagle kupię tam dużo wszystkiego. Wam też tak radzę. Koniecznie weźcie ze sobą ciepłą bluzę, ponieważ upał upałem, ale wszystko się zdarza. Obuwie koniecznie weźcie wygodne. No i na wyjście weźcie ubrania, nie będą zbędne. Ja jeszcze brałam ze sobą szampony, maski itp. Tak, tak. I wiecie, to uratowało mnie od pierwszych wydatków. Ale tutaj decyzja należy do was.

Teraz chciałabym odpowiedzieć na nurtujące pytanie: „Ile pieniędzy wziąć ze sobą?” Moja rada: 700 $. Miałam szczęście, że w NY mieszka moja ciocia i miałam gdzie się zatrzymać. W rezultacie do miejsca pracy przywiozłam 400 $. W 700 $ spokojnie można się zmieścić, jeśli nie szalejecie. Jeśli oczywiście od razu chcecie zaszaleć na całego, to bierzcie dużo więcej. I od razu rada: nie wkładajcie pieniędzy do bagażu, ponieważ możecie ich potem już nie zobaczyć. Pieniądze tylko w bagażu podręcznym!

I nadszedł ten dzień. 30 maja o 9 rano weszłam na pokład samolotu, który przeniósł mnie w moje nowe niezapomniane życie, w moje najlepsze lato 2014 roku. :)

Dołączam wam dwa skromne zdjęcia z mojego Instagrama.

Ciekawi was, jak przebiegła moja podróż? Śledźcie mój blog. W następnym dowiecie się o moich pierwszych dniach w NY, o tym, gdzie warto pójść, a także o tym, jak dotarłam do swojego miejsca pracy :) Dalej będzie więcej! Czeka na was wiele historii i zdjęć. Do zobaczenia! :)

Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz

Autor postu

300
Anna Rutman

miła, komunikatywna