IEC Exchange!
Szukaj
Messenger
Webinary
KonkursyProgramyUsługi
Ustawienia
Natasha Belyaeva
23 listopada

Moja pierwsza próba wyrwania się do Stanów zakończyła się porażką. Agencja, do której złożyłyśmy z przyjaciółką dokumenty i której uczciwie zapłaciłyśmy zarówno pierwszą, jak i drugą ratę za program, niespodziewanie została zamknięta. Ci, którzy przeszli przez zbieranie wszystkich papierów na wyjazd do Stanów i w końcu znaleźli upragniony Job Offer, ci, którzy wiedzą, ile to kosztuje, z pewnością zrozumieją burzę emocji, jaką przeżyłyśmy, gdy dowiedziałyśmy się, że wszystkie nasze wysiłki i nadzieje legły w gruzach. Powiedzieć, że byłam załamana, to nic nie powiedzieć. Pamiętam jak dziś: pociągnęłam nosem, usiadłam na kanapie i zaczęłam łamać sobie głowę, jak tu „ucieszyć” tatę, który był głównym sponsorem mojej niedoszłej podróży. Nadzieja, że pieniądze za program jednak nam zwrócą, tliła się jeszcze w głębi mojej duszy, więc jak mogłam najpewniej wyjaśniłam mu: „Tato, wszystko nam zwrócą, co do grosza, słowo daję, przecież obiecywali, więc jakie w ogóle mogą być wątpliwości – trzeba tylko poczekać, tylko poczekać! A jak nie zwrócą – to pójdę pracować gdzieś latem w rodzinnym Witebsku, co tam”. Tata wysłuchał mojej starannie przygotowanej przemowy i stwierdził, że on w takie rzeczy nie wierzy, i poradził przygotować się na białoruskie lato na daczy: jezioro zamiast oceanu, placki ziemniaczane zamiast burgerów, organic strawberries, blueberries, eggs (cokolwiek weźmiesz, wszystko jest organic: babcia = gwarancja jakości), ciche rodzinne posiedzenia zamiast głośnych amerykańskich imprez, wycieczki rowerowe w pobliskie miejsca zamiast weekendów w Waszyngtonie czy przytulnej Filadelfii – czy o tym marzyłam tak długo, czy do tego przygotowywałam się cały rok? Ale, jak to mówią, things happen. Nic na to nie poradzisz.

Zdjęcia z archiwum tego samego „dacznego” lata (czerwiec-lipiec 2014, klisza i cyfra)

„Dziadku, zróbmy sobie selfie!” – „Co, co?” – „Krótko mówiąc, uśmiechaj się!”

To cut a long story short, moje nadzieje na odzyskanie ciężko zarobionych przez tatę ponad 1000 dolarów jednak się nie spełniły, teoria o tym, że starsi zawsze mają rację, po raz kolejny okazała się prawdziwa – ani pierwszej, ani drugiej raty za program nam nie zwrócono. Przyjęłam to jako fakt, który trzeba jak najszybciej wyrzucić z głowy – posmuciłyśmy i zapomniałyśmy, co tam. Jak to było u Turgieniewa? „Jeszcze powalczymy, do diabła!” Tak!

Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz

Autor postu

310Ocena za osiągnięcia w portalu. To nie są punkty w programie lojalnościowym
Natasha Belyaeva

Uwielbiam kochać i orzechy w kokosie