IEC Exchange!
Szukaj
Messenger
Webinary
KonkursyProgramyUsługi
Ustawienia
Amina Seidakhmetova
9 stycznia

Rozdział 1

Teraźniejszość

Dziś przeczytacie krótką historię o uczestnikach programu wymiany studenckiej, jednak wydarzenia te miały miejsce lub wydarzą się w różnych okresach czasu. A główni bohaterowie będą związani nie tylko tym programem, lecz także więzami krwi.

I.

Pierwszy rozdział zacznie się jesienią 2021 roku, kiedy Leyla, studentka drugiego roku Kazachstańsko-Brytyjskiego Uniwersytetu Technicznego, ostatecznie postanowiła spróbować szczęścia i wziąć udział w programie wymiany studenckiej. Całą jesień i zimę zajmowała się składaniem i kompletowaniem dokumentów, a także przygotowaniami do rozmowy w ambasadzie w celu uzyskania wizy. Myślę, że każdy uczestnik programu trochę denerwował się przed tym wywiadem, podobnie jak Leyla, ale na jej szczęście wszystko przebiegło gładko i otrzymała długo wyczekiwaną wizę w połowie wiosny. Po czym, miesiąc później, siedziała już w przestronnym samolocie pasażerskim na trasie Ałmaty - Nowy Jork...

II.

I wreszcie pilot ogłasza „ladies and gentlemen! This is your Captain speaking. We have arrived at our destination. Welcome to New York City!”.

Bardzo mieszane uczucia ogarnęły drobną dziewczynę w wielkim hałaśliwym jasnym mieście. Niezrównana euforia przeplatała się z lekkim niepokojem i oczekiwaniem związanym ze wszystkim, co zobaczyła.

Po 2 dniach była już w małym nadmorskim miasteczku na granicy Alabamy, zamieszkała w niewielkim przytulnym domku razem ze swoimi współlokatorkami. Leyla zrozumiała, że te dwa i pół miesiąca spędzi w tym miasteczku razem z tymi ludźmi. Pracę dostała w lokalnej rodzinnej restauracyjce, gdzie pracowała jako kelnerka. (zdjęcie 1)

Było niewielu ludzi, ale czasu na leniuchowanie też nie było. Nie będę ukrywać, że pierwsze tygodnie sprawiły naszej bohaterce niemałe trudności — bariera językowa i szok kulturowy silnie na nią wpływały. Jak dobrze, że w tym czasie bardzo zbliżyła się do swoich nowych przyjaciółek. Sophie ewidentnie stała się bardzo bliską osobą, przy której Leyla przestała odczuwać samotność. Ze wszystkimi trudnościami radziły sobie razem, wspólnie. I po miesiącu wydawało się, że wszystko układa się zaskakująco gładko i dobrze. Świetny i wyrozumiały szef, zawsze wspierająca i wierna przyjaciółka, bardzo przyjazni i uprzejmi klienci, a ocean w odległości paru kilometrów spacerem nie mógł nie cieszyć. Każdy poczułby się głównym bohaterem amerykańskiego serialu młodzieżowego.

III.

Wreszcie, po długich i ciężkich dniach pracy nadeszły zasłużone dwutygodniowe wakacje przed rozpoczęciem nauki. Dziewczyny już od dawna wyczekiwały tej fascynującej podróży po Ameryce. Tyle nieznanych miejsc, a tak mało czasu. W ich wielkich planach było odwiedzenie Alei Sław, Wielkiego Kanionu, Universal Park.

Zapiski Leyli.

Notatka pierwsza.

Wakacje. To pierwszy dzień naszych wolnych dni. Ja i Sophie wynajęłyśmy kompaktową Kia Rio na dwa tygodnie. Wybrałyśmy się do Wielkiego Kanionu.

Nasze spotkanie z Grand Canyon rozpoczęło się o wschodzie słońca z punktu widokowego Mather Point. Szczerze mówiąc, nigdy w życiu nie obserwowałam, jak słońce wschodzi zza gór. To niesamowite widowisko. (zdjęcie 2)

Notatka druga.

Odwiedziłyśmy też Universal Park, a konkretnie magiczny park świata Harry’ego Pottera. Jestem przepełniona zachwytem, w końcu kolejny dziecięcy sen się spełnił. (zdjęcie 3, 4)

Notatka trzecia.

W końcu dotarłyśmy do Nowego Jorku, naszego ostatniego punktu.

Na każdej stacji metra gromadzą się muzycy, może bezrobotni, a może i nie, i jak zawsze mnóstwo turystów, ludzi z walizkami, hałas, zgiełk.

Przeszłyśmy się po Central Parku; dla miejscowych bardzo ważne są poranne spacery bez turystów. A wieczorem weszłyśmy na Rockefeller Center, skąd rozpościera się zdumiewający widok na Nowy Jork. (zdjęcie 5)

Na tym kończę opisywać moje dni, bo jutro już odlatam do domu)

Przygody Leyli w USA dobiegły końca, napisałabym to z pełną pewnością, gdyby nie wydarzenia, które miały miejsce następnego dnia.

Rano po zjedzeniu pysznych płatków Lucky Charms dziewczyny udały się na lotnisko. Każda strasznie stęskniła się za rodziną i domem, ale mimo to w sercu było trochę smutno odlatywać; tworzyło się wrażenie, że były tu bardzo długo i całkiem jak swoje. Podchodząc do stanowiska odprawy Leyla sięgnęła do plecaka, obejrzała pierwszą kieszeń, potem drugą, a dalej walizkę. I wtedy ogarnął ją zimny pot — w żadnej z toreb nie było jej paszportu. W panice wróciła do hotelu, ale to nie przyniosło rezultatów, jej samolot już dawno był w trasie, popadła w rozpacz. I wtedy zadzwonił telefon stacjonarny hotelu; z słuchawki dobiegł głos dziewczyny z recepcji, który poinformował, że jeden z gości hotelu znalazł paszport pewnej dziewczyny z Kazachstanu. W tej chwili poczuła największą ulgę w swoim życiu. Jeden z problemów ku jej szczęściu i zdumieniu został rozwiązany. Teraz trzeba było rozwiązać sprawę biletów — nie miała w planach kupować nowego. Dlatego postanowiła zwrócić się do swojego kuratora, który skontaktował się z InterExchange i ambasadą Kazachstanu. Leyla została przerejestrowana na następny lot za parę dni.

IV.

Wreszcie nasza bohaterka jest w domu w gronie rodziny, omawia i dzieli się swoimi emocjami i wrażeniami. Na tym nasza krótka historia miała się skończyć, ale nie — dalej przeczytacie opowieść, która wydarzy się za 25 lat, historię Aliego, syna Leyli.

Rozdział 2

Przyszłość

I.

Rok 2048. Syn Leyli, Ali, dorósł i ma już prawie 20 lat.

Studiuje na KBTU na wydziale IT, tak jak jego mama w czasach studenckich.

5 lat temu, oprócz programu „Work and Travel”, pojawił się kierunek „Study and Travel in America”. Ali jest bardzo zdeterminowanym i zdolnym chłopakiem, tak jak jego matka, dlatego wybiera drugą opcję i rozważa złożenie dokumentów do programu wymiany studenckiej. Gorąco pragnie zobaczyć USA na własne oczy i poczuć to doświadczenie amerykańskiego studenta.

Poziom jego angielskiego jest na najwyższym poziomie, podobnie jak jego wyniki w nauce, co bardzo pozytywnie wpłynie na jego przyszłość. Ale jak było 25 lat temu, już nie będzie. Od teraz wszystko się zmieniło, zmienił się też proces kwalifikacji. Oprócz wcześniej wspomnianych warunków, które spełnia Ali, musi być także spełnione następujące kryteria:

  • osiągnięcia sportowe, średni — wyższy stopień sportowy;
  • umiejętność przetrwania w warunkach awaryjnych, zimna krew. (sprawdzane pytaniami o niestandardowe sytuacje)

Zmieniły się też przywileje studiowania za granicą; oprócz stypendiów student otrzymuje:

  • możliwość bezpłatnego zakwaterowania i wyżywienia;
  • załatwienie wizy na koszt uczelni;
  • okres nauki na uczelni partnerskiej wydłuża się o jeden dodatkowy semestr (w przypadku dobrych wyników);
  • włączenie do wybranej drużyny sportowej (piłka nożna, futbol amerykański, koszykówka, baseball);

W przypadku pozytywnej decyzji uczelni student musi opłacić tylko przelot!

Również od niedawna przydzielanych jest wiele grantów od sponsorów, co ma na celu poprawę edukacji naszych studentów i promocję naszej kultury oraz tradycji za granicą. Dzięki takim dodatkowym wymaganiom odpadła niemała liczba kandydatów na program wymiany, a także zyskać można było pewność, że studenci, którzy zwyciężą w konkursie, podniosą swoje umiejętności na uczelni partnerskiej we wszystkich aspektach.

I więc, co w końcu z Alim?

Na szczęście ma stopień sportowy — kandydat na mistrza sportu w pływaniu. Zaczął uprawiać tę dyscyplinę od 4. roku życia, od tamtej pory wygrywał wiele prestiżowych turniejów w kraju, otrzymał wiele honorowych nagród, a także w wieku 18 lat otrzymał powołanie do młodzieżowej reprezentacji narodowej w pływaniu. Ali z dumą przyjmuje zaproszenie. W 2047 roku młodzieżowa reprezentacja Kazachstanu wyjechała na mistrzostwa świata w swojej kategorii; Ali miał występować, ale na miesiąc przed mistrzostwami wydarzyło się następujące...

Syn Leyli doznał urazu kolana podczas intensywnego pływania żabką; niestety poważnie uszkodził więzadła — na co trener natychmiast odesłał Aliego do domu i najprawdopodobniej to zakończy karierę obiecującego zawodnika.

A przecież na ostatnich zawodach przed mistrzostwami świata przepłynął 50 m stylem dowolnym w 23 sekundy (23.14), co pozwoliło mu uzyskać stopień (kandydat na mistrza sportu). Niezbędne stało się leczenie chirurgiczne — chodzi o operację, przy której nie gwarantują, że chłopak wróci na pływacką arenę.

Między synem a matką zaczyna się rozmowa o czasowym rezygnowaniu z pływania. Na to Ali odpowiada stanowczo i przecząco, ponieważ to otworzyło mu drogę do interesującego, publicznego życia, ale mimo to Leyla prosi syna, by porzucił to i skupił się na nauce, a konkretnie rozważył możliwość nie tylko studiowania w swoim mieście, lecz wylotu za granicę i otwarcia dla siebie jeszcze większych możliwości.

Po tygodniu rozważań, przeglądania wielu artykułów w internecie i porad od ojca, Ali zgadza się z mamą. „Oczywiście nie jest łatwo zrezygnować, ale trzeba z czegoś zrezygnować, jeśli jest marzenie zobaczyć USA na własne oczy” — powiedział Ali do swojej matki.

II.

Nadchodzi tydzień przyjmowania zgłoszeń do programu wymiany studenckiej. Sumienna rodzina złożyła wszystkie niezbędne dokumenty, po czym Ali został zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną. Przed rozmową wielu studentów się denerwuje, choć nie można tego powiedzieć o Alim. Był przygotowany i pewny siebie, nie bał się krytyki ani spojrzeń. Kilka minut po przybyciu Aliego do jednego z oddziałów uczelni zaproszono go do gabinetu, gdzie rozpoczęła się rozmowa. Chłopak mówił pewnie, odpowiadał na pytania dotyczące niestandardowych sytuacji i mocno ściskając rękę komisji wychodził, mając nadzieję na najlepszy wynik.

Co dalej, zapytacie? Po kilku dniach cała rodzina siedzi przy laptopie, otwierając pocztę, do której powinien przyjść list z odpowiedzią. Wszyscy siedzą w dzikim nastroju, głodne spojrzenia skierowane na ekran laptopa, żądne tylko jednego — wiadomości. Po pewnym czasie list w końcu trafia na skrzynkę Aliego i, wstrzymując oddech, otwierają go... „Twoje zgłoszenie zostało zatwierdzone✅” — nie wierząc własnym oczom rodzice mocno przytulają syna ze łzami w oczach, bo to była jedyna przyczyna, by zrezygnować ze sportu, któremu poświęcił wszystkie lata życia. Ali, nie wierząc własnym oczom, obejmuje rodziców i mówi: „udało się, mamo, tato, udało się, odlatam spełniać moje marzenie, dziękuję, że we mnie wierzyliście, bardzo was kocham”.

III.

Jesień. Początek września. Nadchodzi dzień odlotu Aliego do USA w ramach programu wymiany studenckiej. Wszystkie walizki spakowane. Odprowadzili syna rodzice, ze łzami dumy i jednocześnie smutku, ponieważ nie zobaczą go przez cały semestr.

Ten okres życia spędzi na Boston University of Technology; program przedmiotów będzie w 70% zbliżony do kazachstańskiego. (zdjęcie 6) Ma bardzo rozwinięte zdolności komunikacyjne, dlatego adaptacja przebiegła szybko. I już pod koniec tygodnia Ali miał swoją grupę przyjaciół, składającą się z 6 osób: 4 chłopaków i 2 dziewczyn. Oczywiście warto osobno wspomnieć teren samej uczelni, który bardziej przypomina ogromny park z pięknym jeziorem i malowniczymi widokami, dzięki czemu czuć tu atmosferę prawdziwego angielskiego przedmieścia. W końcu nie bez powodu kampus uniwersytecki nazywany jest miastem w mieście. Jest tam wszystko, co potrzebne do nauki i życia. I jaka to zaleta dla miłośników dłuższego porannego spania — na zajęcia można dojść w dziesięć minut albo dojechać rowerem.

We wszystkich uniwersytetach w USA są swoje charakterystyczne tradycje. Jedną z nich nasz bohater spotkał — noc przed sesją, wspólna dla wszystkich studentów, podczas której orkiestra muzyczna, grając, przechodzi przez wszystkie biblioteki kampusu, przerywając ogólne czuwanie nad książkami. To powoduje totalny zamęt, ponieważ studenci klaszczą, krzyczą, wstają na ławki. Ale to pomaga zrzucić stres, zdjąć napięcie nerwowe i tremę przed egzaminami.

Innym zabawnym zwyczajem jest rzucanie zeszytów z okien kampusu, towarzyszone głośnym krzykiem, co też dobrze uspokaja nerwy. Także, jak prawdziwy amerykański student, dołączył do klubu — a konkretnie do klubu pływaków.

IV.

Ten semestr na pewno nie pozwolił mu się nudzić. Zdobył ogromne doświadczenie w samodzielnym życiu i cieszyło go zróżnicowanie kultur, narodów i światopoglądów. Każdego dnia dowiadywał się czegoś nowego praktycznie od każdego człowieka. Dzięki niemu Amerykanie poznawali jego kulturę.

Podróż poszerzyła wszystkie horyzonty i granice w głowie. Okazuje się, że ludzie mogą żyć tak, rozmawiać w zupełnie różnych językach, mieć absolutnie odmienne spojrzenia na życie. Zawsze jesteś zaangażowany w życie społeczeństwa, w którym się znajdujesz. Uważam, że jeśli coś dobrego można wziąć z USA, to jest to jedna z pierwszych rzeczy, które warto byłoby przejąć. Kolejny ważny wniosek — trzeba być w odpowiednim strumieniu informacji i wykorzystywać każdą możliwość. Ten świat ma dla nas wszystko, trzeba tylko wziąć swoje, bez wahania. To unikalna szansa, by spojrzeć na siebie prawdziwego i zobaczyć swoje mocne i słabe strony, choć trochę stać się lepszą wersją siebie. Jestem pewna, że tak samo zdecydował Ali, jak jego matka.

Komentarze
Zaloguj się, aby zostawić komentarz

Autor postu

370Ocena za osiągnięcia w portalu. To nie są punkty w programie lojalnościowym
Amina Seidakhmetova