-
Prawie za mną szereg egzaminów, zaliczeń, prac semestralnych. Startujący samolot, który każe zastygnąć sercu, niezmierzony megapolis z ciężkim powietrzem, olbrzymie hale oczekiwania, terminale, bariera językowa, inna strefa czasowa i klimatyczna, i tak dalej i tak dalej — wyobrażając sobie to wszystko, jakoś w głowie nie pozostaje miejsca na podstawy prawa pracy i ochrony środowiska, z których jeszcze muszę zdać egzamin..haha)
-
Ja, osoba, która nigdy nie leciała samolotem, nigdy nie była powyżej 15. piętra, osoba, która przeleci pół Rosji, Europę, Ocean Atlantycki, USA i połowę Oceanu Spokojnego. O, trzy dni w powietrzu) hahah)))
-
Mój cel podróży to Honolulu, stolica stanu Hawaje. Jakie skojarzenia się pojawiły?)) mmm... Aloha, taniec hula, pas sejsmiczny, wulkany, kwiatowe girlandy, surfing, plaża, Lilo i Stitch) ahahaha) - osobiście tak mam)
-
Wielkie amerykańskie marzenie — tak nazywam swoje marzenie, które lada chwila się spełni. Szczerze mówiąc, nigdy bym nie pomyślała, że ono tak po prostu się spełni. Zawsze o tym myślałam, ale nigdy tego nie pragnęłam aż do jednej sytuacji. Kiedyś zimowego wieczoru, "spacerując po lokalnym lotnisku", przypadkowo zauważyliśmy, że duży elektroniczny zegar pokazywał "23:23" i postanowiliśmy wypowiedzieć życzenie na tę liczbę. Minął ponad rok... i... życzenia się spełniają!)) Bardzo lubię wypowiadać życzenia przy tych samych cyfrach i najwyraźniej, jeśli bardzo tego chcesz, to się spełnią. )