1.Oto prawie za mną ciąg egzaminów, zaliczeń, prac zaliczeniowych. Startujący samolot, sprawiający, że serce zamiera, nieogarnione megamiasto z ciężkim powietrzem, ogromne hale oczekiwania,terminale, bariera językowa, inna strefa czasowa i klimatyczna, i tak dalej, i tak dalej - wyobrażając to wszystko jakoś w głowie nie bardzo pozostaje miejsce na podstawy prawa pracy i prawa ochrony środowiska, z których jeszcze został do zdania egzamin.. hah)
2.Ja, człowiek, który nigdy nie leciał samolotem, nie wchodził wyżej niż na 15. piętro, człowiek, który przeleci pół Rosji, Europę, Ocean Atlantycki, USA, połowę Oceanu Spokojnego. Och, trzy doby w niebie) hahah)))
3.Mój punkt docelowy - Honolulu, stolica stanu Hawaje. Jakie u Was skojarzenia się pojawiły?)) mmm... Aloha, taniec hula, pas sejsmiczny, wulkany, kwiatowe girlandy, surfing, plaża, Lilo i Stitch)aahhahaha) - osobiście u mnie tak)
4.Wielki amerykański sen - tak nazywam swoje marzenie, które już za chwilę się spełni. Nigdy, szczerze mówiąc, nie pomyślałabym, że tak po prostu weźmie i się spełni. Zawsze o tym myślałam, ale nigdy nie pragnęłam tego aż do jednego przypadku. Kiedy jakoś zimowym wieczorem, "spacerując po lokalnym lotnisku", przypadkiem zauważyliśmy , że duże elektroniczne zegary pokazują godzinę "23:23" i postanowiliśmy wypowiedzieć życzenie na tę liczbę. Minął ponad rok... i... życzenia się spełniają!)) Bardzo lubię wypowiadać życzenia przy jednakowych cyfrach i, najwyraźniej, jeśli bardzo się tego chce, to się spełnią. )