Ambasada – to bardzo proste!!! Teraz z łatwością mogę wypowiedzieć te słowa, kiedy cała wyboista droga od wypełnienia wniosku o udział w programie do upragnionej pieczątki konsula w DS i wspaniałych słów: „Have a nice summer” została przebyta!!!!
Zacznijmy od początku, o wypełnianiu dokumentów i innej papierkowej robocie nie będę pisać. Bo tutaj w zasadzie nie ma nic skomplikowanego. Wystarczy tylko na czas złożyć wszystkie potrzebne dokumenty.
Dla mnie najbardziej stresujące było to, że mój DS przyszedł dopiero 30 marca, a 1 kwietnia zawiozłam wszystkie dokumenty do centrum...))
Potem bardzo długo czekałam na datę swojej rozmowy......
Ponieważ wylot był zaplanowany na 17 maja.
I gdzieś w ostatnich dniach kwietnia moje nerwy puszczają... i przyjeżdżam do centrum... a oni mówią mi, że ROZMOWA JEST 21 MAJA!!!
O mój boże! I paszporty trzeba będzie odbierać już w Moskwie..)))
Czyli powinnam już mieć zaliczoną sesję... spakowane wszystkie swoje rzeczy... i być gotową do wyruszenia za ocean (albo powrotu ze wstydem do Krasnojarska))))
Oto taki stres)))))
No dobra, kupuję bilet do Moskwy na 20 maja!)
I sesja atakuje mnie...(poświęcam wspaniałe majowe święta (warto było!) i spędzam dnie i noce nad podręcznikami, zagłębiając się w meandry nauk ekonomicznych i zarządzania..)))
Jednego pięknego wieczoru, a mianowicie 14 maja, otrzymuję ostatni egzamin)) i ku mojemu zdziwieniu wszystkie oceny w moim indeksie są nie niższe niż celujące!!))) Potem musiałam trochę powalczyć z dziekanatem o nieodrobiony czyn społeczny! Ale to już przeszłość!!
Nadchodzi dzień, kiedy lecę do Moskwy...)))
W samolocie pełno dzieciaków, które też jadą na rozmowę..
Po 5 godzinach lotu na lotnisku zbieramy się w małą grupkę uczestników Work and Travel))))
Jakoś docieramy z lotniska...
potem jedziemy na zwiad pod budynek ambasady (a nuż uda się spotkać konsula))))(właściwie to trzeba było tylko dowiedzieć się, jak tam dojechać)
I wszystko, nadchodzi ten sądny dzień!!!!