Miami, kolejny dzień.. =), Floryda
Miami, biblioteka, plaża, kolejna odlotowa noc...
13 września
Chciałem pojechać zobaczyć Fort Lauderdale, mówią, że jest tam mnóstwo wypasionych jachtów i w ogóle bogata okolica. Nie zdążyłem na autobus o 12:45, wróciłem na plażę i humor znowu mam świetny. Znalazłem wejście na lokalną przystań, z tego co zrozumiałem z ogłoszeń, stoją tam jachty za pół miliarda dolców 0_o Dlaczego takie szalone ceny za kawałek plastiku?? Pod pomostami jest mnóstwo ryb, jakieś okonie i takie wielkie kolorowe ryby =) Niestety, rafy koralowej tym razem nie zobaczyłem, w Key West było wietrznie, pewnie echa huraganu, piasek się podniósł, fale, a katamarany z powodu złej pogody nie oferują swoich wycieczek za 30-40 dolarów na snorkeling/zachód słońca...
Okazuje się, że pojechałem na południe tylko na próbę - na pewno jeszcze wrócę, byłoby super z rodziną - oni zasługują na to nie mniej niż te grubobrzuche rodziny wypoczywające w Miami... A propos wypoczywających - na plażach są bardzo sympatyczne dziewczyny =) tylko co ja mam z tym wspólnego, taki niechlujny bezdomny z plecakiem. Miałem pomysł, żeby każdą sfotografować i zapisać kontakt w notesiku, ale wyobraziłem sobie siebie na miejscu pięknej dziewczyny podczas takiego spisu ludności i zrezygnowałem z pomysłu =) nie jestem pewien, czy postrzegają mnie normalnie, a nie jak bezdomnego, i w ogóle nie jestem pewien, czy w ogóle postrzegają - jestem bez żadnych tutejszych koralików i wisiorków, rozczochrany, w prostym ubraniu, miejscami opalony (najbardziej między paskami sandałów czy jak tam=)). Jest tu mnóstwo mężczyzn jak z okładek Menshealth, a babki, wiadomo, są rozpieszczone...
Żegnam się z ciepłym morzem, z zachodzącym niebem. Wrócę. Wsiadam w autobus o 9 do Waszyngtonu. Potem był żart - zapomniałem kurtki w toalecie na stacji, kiedy się myłem. Dobra kurtka - postanowiłem odzyskać. Wysiadłem na następnej stacji, zadzwoniłem, poprosiłem następny autobus, żeby przywiózł - o 10:20 kurtka przyjechała =) O 12 w nocy w końcu wsiadłem w swój kurs. Ludzi mało, moje cztery siedzenia, to szczęście. Ciepło, dobrze, przytulnie, jest czas pomyśleć.
Jadę jeszcze 1 dzień 6 godzin...

