W zawieszeniu. W powietrzu. Nawet podczas skoku ze spadochronem nie ma takiej niepewności i niewiadomej.
Brak zabezpieczenia. Nie mogę kupić biletu do Moskwy. Nie wiem, z kim z Couchsurfing się dogadać, a nawet nie mam czasu pomyśleć.
Z trudem zwalniam się z pracy. Nakłamałam dziewczynom, żeby nie zapeszyć, ale szefostwu powiedziałam prawdę. I tak kazali mi odpracować 3 dni. Musiałam kombinować i szukać zastępstwa. Biegałam cały dzień, a wieczorem odkryłam, że zapomniałam karty rabatowej, którą trzeba oddać :( (w końcu to 30 procent zniżki.) Jutro będę musiała wstać i jechać podpisać obiegówkę.
Myślałam, że najgorsze to czekanie na rozmowę z konsultantem. Ale są gorsze miejsca, a mianowicie fotel dentystyczny. Kiedyś nie tylko się ich nie bałam, ale nawet lubiłam. A od tego roku zaczęły się problemy, najwyraźniej przez wszystkie nerwy, i musiałam dość często odwiedzać tego lekarza.
To najbardziej obrzydliwe. 2 godziny na fotelu dentystycznym to nawet dla mnie za dużo. Leczyłam ząb kanałowo. Dopiero 3. znieczulenie, podane prosto w nerw, zadziałało. Bolało aż do łez. A na koniec jeszcze zepsuł się jej fotel. Koszmar.
Dziwny stan. Na walizkach i w powietrzu. Czekam na odpowiedzi. A ich jak nie było, tak nie ma.
