Wreszcie, wreszcie, wreszcie!
Dostałam ten list!!!!
Codziennie wchodzę, sprawdzam pocztę i otwierając folder "odebrane" mam nadzieję, że to właśnie to.
I wracam z zajęć, a młodsza siostra mówi: "Hej, masz nową wiadomość".
"Na sto procent jakiś newsletter" - mówię.
Otwieram, a tam.... Hura-hura-hura!!!!! No wreszcie! Można opłacić drugą ratę i złożyć dokumenty do ambasady!
Jak ja bardzo chcę przejść rozmowę kwalifikacyjną!!! Oby jak najszybciej!!!
Oczywiście cieszę się procesem przygotowań, czytaniem forów, pamiętników, oglądaniem filmów po angielsku, ale kiedy przez długi czas nie ma żadnych wieści, wszystko wydaje się nierealne, bezsensowne!
Jutro biegnę opłacić!!!
I muszę zrobić nowe zdjęcie do ankiety. Dlaczegoś zdjęcie nie pasowało... Może grzywka zasłania brwi, nawet nie wiem.
Ale mam nadzieję, że wszystko się uda i w ciągu 2 dni ze wszystkim się uporam!!!
P.S. Jeszcze nawet nie czytałam pytań do ambasady... trzeba będzie się tym zająć. Ale nie wcześniej, niż złożę wszystkie dokumenty.
Tak to już jest, rozwiązujemy problemy w miarę ich pojawiania się!)


