Przyjechałem do Jekaterynburga pociągiem firmowym Krasnojarsk–Moskwa w chłodny poranek 12 maja.)) Już w pociągu spotkałem chłopaków z IEC.Exchange, ale jak się później okazało, ich rozmowy były wyznaczone na 8:30 i 9:30, a moja na 13:30. Razem wysiedliśmy z pociągu, weszliśmy do budynku dworca, oddaliśmy rzeczy do przechowalni, zostawiając tylko teczkę z dokumentami, gotówkę i telefony komórkowe, i poszliśmy zwiedzać miasto=)
O 6 rano, oczywiście, wszystko było zamknięte:) W końcu natknęliśmy się na całodobową piwiarnię, prawda, że z jakiegoś powodu nas tam nie wpuścili (widocznie nie wyglądaliśmy na ich zwykły kontyngent;)), za to wskazali dobry bar niedaleko, gdzie zamówiliśmy sobie śniadanie (ja zamówiłem jajecznicę z bekonem (80 rubli) i zieloną herbatę (40 rubli) – całkiem budżetowo;)). Potem ja i chłopak, który jako jedyny z naszej grupy miał rozmowę wyznaczoną na 8:30, poszliśmy do budynku konsulatu.
Konsulat Generalny USA znajduje się pod adresem ul. Gogola 15 w czteropiętrowym budynku z czerwonej cegły. Zresztą, nie jest tam osamotniony, przynajmniej w tym samym budynku mieszczą się konsulaty Wielkiej Brytanii i Bułgarii:) Podeszliśmy do ganku, nad którym powiewała gwiazdorsko-pasiasta flaga, i zaczęliśmy szukać jeszcze czterech osób z tej grupy. Ludzi było około 30 i co godzinę przychodziło mniej więcej tyle samo. Wszyscy byli przestraszeni i zmarznięci=)
Spędziłem pod konsulatem 5 i pół godziny:) Bez większego powodu=) Było około +5 stopni. Pomagałem pilnować rzeczy i obserwowałem. W tym czasie widziałem wiele: jak ludzie schodzili z tego ganku z kamiennymi twarzami, z szerokimi uśmiechami i ze łzami w oczach (zwłaszcza dziewczyny) z powodu odmowy. Według moich osobistych odczuć odmowy stanowiły 40%. Teraz do statystyki: w pierwszej grupie 5-osobowej 5 otrzymało, w drugiej – z 10 – 5, w trzeciej (w której byłem ja) z dziewięciu tylko dwie osoby.
Właściwie moja rozmowa zaczęła się o 13:30:) Nasza grupa ustawiła się przed gankiem w porządku alfabetycznym, do środka wchodziły po 2 osoby, na znak milicjanta wyglądającego ze środka. Do konsulatu nie wolno wnosić nic poza dokumentami w teczce lub lepiej w przezroczystej koszulce (w tym paski, zapalniczki, drobne, pendrive'y, telefony komórkowe). Zresztą w sprawie telefonów jakoś się dogadaliśmy i oddaliśmy ochronie przy wejściu, ja wszedłem czwarty, więc szczegółów nie znam=)
Otóż, weszliśmy z pewną dziewczyną, oddaliśmy rosyjski paszport, przeszliśmy przez bramkę wykrywacza metali, nasze dane paszportowe zapisano w dzienniku, oddano nam paszporty i kazano iść na czwarte piętro, tam otworzyliśmy szklane drzwi, jeszcze raz okazaliśmy paszport, przeszliśmy przez jeszcze bardziej czułą bramkę i znaleźliśmy się w sali oczekiwań z wieloma plastikowymi krzesłami i pięknymi zdjęciami Ameryki=) W sali znajdują się trzy oddzielone od siebie kabiny: lewa i prawa – do rozmów, środkowa – do pobierania odcisków palców.
Rozmowa przebiega w następujący sposób: w kolejności żywej kolejki pierwszy (a za nim inni) uczestnik z jakiejś agencji podchodzi do środkowego okienka, tam skanują jego palce, a ciotka rozdziela paszporty z DS-2019 między dwóch urzędników konsularnych, którzy potem wzywają do swojego okienka przez głośnik. Strasznie)))
Pobrali mi odciski palców (nawiasem mówiąc, nie udało im się to od razu, ręce z emocji się spociły) i stoję, znaczy się, przed tymi trzema okienkami, czekam, aż wezwą. Ciotka po lewej odmawia (a odmów ciotka ma naprawdę dużo!) dziewczynie, ta ucieka we łzach, a w głośniku słychać: “Alexander Neduzhko, window number 1” No, myślę, wszystko... płakała moja Ameryka... Ale mimo wszystko – prostuję ramiona, naciągam na twarz uśmiech i żwawym krokiem podchodzę do okienka. Za szybą siedzi nie żeby potwór, a miła ciemnowłosa kobieta w wieku około 35 lat. Ja do niej od razu:
- “Hello! How are you today?”
- “I’m fine! Where are you going to work?”
- “I’m going to work at Palmetto Inn in Panama City Beach, Florida as maintenance. I will repair doors, locks, air-conditioners...”
- “Do you have maintenance experience?”
- “Yes I have. I worked at this position at Holiday Inn when I have been in the U.S. in previous time”.
(Wsuwam w okienko mój stary paszport) - “Why did you decide change workplace?”
(Coś patrzy w komputerze) - “I want to get new experience in other place, I think it will be very useful for me! I’ll be an engineer after graduation”
- “What kind of engineer?”
(Jak by to wyjaśnić prościej)) Niech będzie..) - “Energy!”
- “Nuclear?”
(No teraz już trzeba iść do końca!!) - “Yeeees!!! (Aha, prosto taki fizyk jądrowy=))) ) But I will be able to work in different fields: with hydro energy, thermal energy... I’m going to find a job as engineer at “RusAl”. Do you know this company? It’s the largest aluminium producer in the world! And it’s situated in my hometown.” Gdybym ja naprawdę miał takie perspektywy=)
- “Good! Do you have credit card in US?”
(Taaak zaczęły się pytania o finansowe machlojki) - “No, I haven’t, only debit”
- “How many accounts do you have in American banks?”
- “Only one, in the Bank of America”
- “Do you have American driver license?”
- “No, don’t”
- “What have you eaten at breakfast today?”
(Aha, niezwykłe pytania! A ja pamiętam, co jadłem=) ) - “Fried eggs with bacon, a cup of green tea and some bread”
(I na koniec:) ) - “Have you read the pamphlet about your rights?”
- “Yes, I have.”
- “Any questions?”
- “No!”
- “Ok, your visa is approved! Have a good summer!”
- “Thank you! Have a good day!!!”
Wiza w kieszeni!!!!!!!!!!!)))))))))))))))))))))))))))))))))
Wyszedłem do sali oczekiwań po prostu w szoku, ale potem już złapałem kurtkę i wybiegłem na ulicę=)
Mam wiiiizęęę=))))))))))))))))))))))))))))))
Zostało kupić bilety i zdać sesję=)
Ostatnia prosta!




