Data wyznaczona. 29 kwietnia. Mam prawie miesiąc na przygotowania, ale i tak panikuję – nie zdążę nauczyć się wytycznych, nie zdążę wziąć zaświadczenia z uczelni, nie zdążę przygotować się psychicznie. Mój angielski jest całkiem niezły, ale czytam forum i widzę tam takie pytania, że od razu nie wiedziałabym, o co chodzi. W zasadzie nie mają powodów, żeby mi odmówić: jestem na 4. roku, mam własne mieszkanie, nie mam krewnych w Ameryce, nie byłam karana. Mówią, że decyzja zapada jeszcze przed rozmową, a w ambasadzie tylko upewniają się, że naprawdę zasługujesz na status "issued". Ale dlaczego to jest takie przerażające? 2010-04-11 00:50:49
Komentarze
