To by było na tyle...
Odwiedziliśmy już wszystkie ciekawe punkty naszej trasy. Zostało nam tylko przejechać przez Amerykę.
Obudziliśmy się około 6 rano i ruszyliśmy w drogę. Po całodziennej jeździe wieczorem dotarliśmy do bardzo ciekawego stanu – Oklahomy. Na jednej ze stacji benzynowych odkryliśmy, że opona w naszym samochodzie znów się starła. I to bardzo mocno. Trzeba było ją wymienić. A był już wieczór. Dlatego zdecydowaliśmy się założyć zapasówkę, dojechać do najbliższego miasta, przenocować w motelu i rano wymienić oponę. Ale jak założyć zapasówkę? Okazało się, że podnośnik, który Alex uprzejmie nam pożyczył, był za mały. Trzeba było znaleźć odpowiedni. Pytaliśmy wszystkich kierowców ciężarówek, którzy byli na stacji – nie, nie mieli. Właśnie wtedy na stację wjechał policjant i wpadliśmy na pomysł, żeby zapytać go. Z radością zgodził się nam pomóc – pożyczył podnośnik i narzędzia. Poprosił tylko o moje prawo jazdy, a potem dał jakiś papierek, w którym było napisane, że rzeczywiście nam pomagał. Widocznie potrzebował tego do raportu.
Wymieniliśmy koło, znaleźliśmy tani motel i padliśmy spać. Do Oceanu Atlantyckiego zostało jeszcze około 30 godzin jazdy. Nocowaliśmy w prowincjonalnym miasteczku Sapulpa w Oklahomie. Dziura jakich mało. Rano w centrum znaleźliśmy warsztat, gdzie mogli wymienić oponę, zapłaciliśmy czarnoskóremu, który to robił, 20 dolarów. Daliśmy mu 3 dolary napiwku, trafił się bardzo fajny gość, i pojechaliśmy dalej. Ludzie, którzy mieszkali z nami w motelu, z trudem wierzyli, że taka podróż to rzeczywistość. Nawet robili sobie z nami i samochodem zdjęcia.
Jechaliśmy cały następny dzień i podjęliśmy decyzję, żeby pierwszy raz jechać całą noc – czas bardzo nas gonił. W nocy pracowaliśmy według schematu – jeden jedzie, drugi śpi na sąsiednim siedzeniu. Musieliśmy odwieźć dziewczyny do Baltimore w stanie Maryland i wrócić na Outer Banks przed zamknięciem banku, ponieważ był piątek, a musieliśmy odebrać z restauracji i zrealizować ostatnie paychecks. Pędziliśmy z całych sił – przekraczaliśmy prędkość strasznie – nie było innego wyjścia. Ale mimo wszystko zdążyliśmy i dostaliśmy nasze pieniądze. Potem, ledwo stojąc na nogach, dojechaliśmy do Alexa, do domu. Wtedy policzyłem, że jechaliśmy ponad 30 godzin non-stop. Tak właśnie zakończyła się nasza podróż.
Zakończyła się tam, gdzie ją zaczynaliśmy. Byliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi.. ZROBILIŚMY TO – PRZEJECHALIŚMY AMERYKĘ SAMOCHODEM W OBU KIERUNKACH.




