Cody... małe kowbojskie miasteczko położone niedaleko Parku Yellowstone. Mogłoby się wydawać, że nie ma w nim nic szczególnie godnego uwagi... nie ma tam nic, co mogłoby przyciągnąć młodych ludzi: ani klubów, ani żadnych innych rozrywek... jednym słowem nuda! Ale dla mnie to miasto na zawsze pozostanie najwspanialszym i najpiękniejszym miejscem na całym świecie! „Co ty w ogóle znalazłaś w tej głuszy?!” – zapytacie mnie... a to, że to wcale nie jest takie zwyczajne miasto! To, co czujesz, będąc w Cody, nie da się porównać z tym, co czujecie, przebywając w dużych i zatłoczonych miastach. Wspominając to miasto, mimowolnie pojawiają mi się łzy w oczach... nie myślcie, że jestem szalona, po prostu nigdzie indziej i nigdy nie czułam się tak dobrze, jak w Cody... i marzę o tym, żeby znaleźć się tam znowu choćby na 5 minut... przebiec się po ulubionych uliczkach, odetchnąć świeżym powietrzem i poczuć się naprawdę szczęśliwą. Czy zdarzyło wam się kiedyś, żebyście szli ulicą i cieszyli się wszystkim, co was otacza? W Cody miałam tak ciągle... uwielbiałam wstawać o 6 rano i po prostu spacerować po mieście. Nie ma tam pięknych wieżowców, ogromnych centrów handlowych, fabryk... i to jest wspaniałe! Nie jest podobne do wielu innych miast... jest unikalne! Całe miasto przesiąknięte jest duchem Dzikiego Zachodu... wiele budynków wykonanych jest w stylu tamtych wieków... i muzyka... każdego dnia w jednym z lokalnych barów gra muzyka country. Wielu ludzi ubiera się w stylu kowbojskim... nawet zachowują się jakoś wyjątkowo. Jakbyś przenosił się w przeszłość! A jaka tam jest przyroda! Mój Boże, jakie tam są piękne góry... po prostu przykuwają wzrok! Po mieście spokojnie i bez żadnego strachu chodzą jelonki, biegają małe króliczki) Ale najważniejsi są ludzie... nigdy w życiu nie widziałam tak szczerych, uroczych i dobrych ludzi... i wszyscy są tacy prości, bez żadnych zadatków na gwiazdorzenie. Nie jest dla nich ważne, ile masz pieniędzy i gdzie mieszkasz, dla nich najważniejsze jest to, jakim jesteś człowiekiem. W Cody wszyscy znają się nawzajem i żyją w pokoju i zgodzie... Dlaczego wielu ludzi często bywa niegrzecznych i złych? Bo sama atmosfera miasta bardzo silnie wpływa na stan człowieka. I właśnie w Cody czujesz się spokojnie, czujesz jedność z naturą. Sama mieszkam w nie powiem, że dużym, ale dość zatłoczonym mieście i bardzo często brakuje mi wolności... chce się uciec gdzieś daleko... I w Cody znalazłam to, czego długo szukałam – spokój... Myślę, że mało kto się ze mną zgodzi, bo w naszych czasach wszyscy dążą do dużych miast. A ja z radością przeżyłabym całe swoje życie w Cody... Jestem wdzięczna losowi, że dał mi taką wspaniałą możliwość znalezienia się w tym bajkowym miasteczku i spędzenia tam lata. Teraz minął już ponad miesiąc, odkąd wróciłam do domu, ale do tej pory strasznie tęsknię za wszystkim, co nas tam spotkało... za naszymi przyjaciółmi i pracodawcami, którzy stali się nam jak rodzina... za naszym pokoikiem... i za miastem w ogóle...
Cody... tęsknię....





