Mieszkańcy wszystkich krajów dzielą się na kasty i nie zależy to od ustroju państwa czy władzy, która najczęściej stanowi komórkę najwyższej kasty. Nie wybieramy rodziców, rodziny, krewnych i wielu innych rzeczy, ale mimo to możemy na bardzo wiele wpłynąć, czasem bardzo radykalnie. Wszystko jest w naszej mocy i to prawda, ale jak skoncentrować swoją siłę w odpowiednim kierunku, nie naruszając pragnień i dążeń innych – to moim zdaniem nierealne. Każdy człowiek sukcesu ma co najmniej zazdrośników, a co najwyżej wrogów – to aksjomat. Ale nie o geometrii mowa, bardziej atrakcyjnymi wariantami do podkreślenia są te, w których młodzi ludzie odmawiają sukcesu „przygotowanego” dla nich, najczęściej przez rodziców, mówiąc: po co mi te jałmużny, sam też coś reprezentuję, nie chcę być nikomu nic dłużny. Błąd!.. rodzice pracowali na to całe życie.. Inna sprawa, jeśli nie widzisz siebie w tym, nie podoba ci się to, ale to zdarza się rzadko. A wszystko z dwóch powodów: pierwszy – to myśli o tym, co powiedzą o nim ludzie, znajomi, przyjaciele czy koledzy, a drugi – strach przed nieuzasadnieniem zaufania, niezdecydowanie, przed którymi uciekają za tak zwaną samodzielnością.. A przecież to najtrudniejsze, po wejściu na najwyższy stopień utrzymać się na nim, a przy tym zyskać szacunek i zaufanie. A rodzice zostają z niczym i prawdopodobnie nie zawsze do końca rozumieją, co się stało, i w tym nie zawsze pierwsze skrzypce gra wychowanie.. Smutne, ale wszyscy jesteśmy w czymś tacy sami, w czymś różni i wydaje mi się, że z czasem ta różnica stanie się bardzo rozmyta, a tego bym nie chciał..

