Na forach jest mnóstwo rozmów o telefonach do pracodawców i od pracodawców!
Na początku tworzenia CV popełniłam błąd i wpisałam swój numer telefonu w formacie, do którego jestem przyzwyczajona. Mianowicie +375 17 i numer domowy. Amerykańscy pracodawcy, dzwoniąc z Ameryki, muszą jednak znać kod międzynarodowy, a także kod kraju. Więc zamiast +375 17 trzeba było napisać 011 375 17 i numer telefonu (011 to kod połączenia międzynarodowego). To tak dla informacji)
Najwygodniejsze sposoby dzwonienia do pracodawcy!
Oczywiście Skype nie ma sobie równych. Jest tanio i wygodnie. Wpłacamy pieniądze na konto Skype i dzwonimy)))) w internecie jest mnóstwo informacji o tym, jak korzystać ze Skype'a!)
Jeśli chodzi o samą rozmowę, komunikację przez telefon. Połączenie bywa czasem kiepskie, może być słabo słychać. Dlatego najlepszym sposobem, aby nauczyć się rozumieć Amerykanów ze słuchu, są amerykańskie filmy z napisami! Z pewnością mogę powiedzieć, że gdyby nie amerykańskie seriale, to nic bym nie zrozumiała, kiedy do mnie zadzwonili.
Dalej...
Sam telefon to straszny stres! Przynajmniej za pierwszym razem na pewno!!!)))))))))))
Kiedy mi powiedziano, że zadzwonią za 5 minut, serce dosłownie podeszło mi do gardła! Przestałam w ogóle czuć kończyny, nawet ręce zaczęły mi drżeć. Zapomniałam angielskiego, nawet tego, który znałam) na wszelki wypadek otworzyłam słownik elektroniczny na komputerze, ale potem zrozumiałam, że to bez sensu. Kiedy miałabym czas tam wpisywać? Chciałabym chociaż zrozumieć, co będą mówić)
Telefon dzwoni. Dzyń-dzyń-dzyń! Odebrałam po drugim sygnale.
-Hello! (żwawy głos faceta, jak z filmu)
-Hi! (siedzę i głupio się do siebie uśmiecham)
-Bla-bla-bla-bla-bla przez jakieś trzy minuty...
-Siedzę i próbuję wyłapać sens, chociaż ogólny, wydaje mi się, że zrozumiałam, coś odpowiedziałam)
A potem, kiedy padło "bye!", pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy, myśl, która dosłownie wryła mi się w mózg: "Chcę jeszcze! Chcę jeszcze rozmawiać po angielsku!"
Emocje są niezapomniane!!!!)
Oj, kochani, nagadamy się po angielsku za granicą, oj, jak się nagadamy)))))))))))))))



