To tylko moje przemyślenia. Poddaję pod waszą ocenę.
Przypomniała mi się sytuacja w Battery Park, pewnego jesiennego wieczoru: odpoczywamy z Anią, pijemy wino, rozmawiamy... pogoda świetna, nastrój "podniosły", spotykamy chłopaków w stylu "Moscow never sleeps", cześć, cześć, jak tam wypoczynek - świetnie, wracamy do domu z Zachodniego Wybrzeża, chodziliśmy, imprezowaliśmy, robiliśmy zakupy, byliśmy tu i tam, jesteśmy zadowoleni, nie pracowaliśmy, my, my, my... STOP!
A nam na początku było bardzo ciężko, musieliśmy nawet jeść niedojedzone śniadania ze śmietników...
Zniknęli jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki :)

Komentarze
