List z 25 sierpnia.
Nadawca: Anastasija Lebedeva, Lotnisko w Dallas, Teksas
Odbiorca: Julia Keda, Kazachstan
Hola! Bardzo się ucieszyłam, że dostałam Twój list. Dobrze, że o nas nie zapominasz i piszesz tak treściwe listy. A teraz przejdę do nowości.
Miesiąc minął niepostrzeżenie, nasza podróż właśnie się zaczęła! Piszę do Ciebie z lotniska w Dallas w Teksasie. Samolot właśnie wylądował. Czekamy na Norę – poznałyśmy się przez Couchsurfing. Po przeczytaniu w Twoim liście o gorączce Zachodniego Nilu, której ogniskiem stało się Dallas, znaleźliśmy w internecie przerażające liczby – tyle osób zaraziło się od śmiertelnych ukąszeń komarów. W pracy też wszyscy nam mówili – po co tam jedziecie? Nie trzeba! Ale cel uświęca środki.
Przy okazji, wszystkie paczki z Amazon otrzymaliśmy, więc czekaj na prezenty!
Nie myślałam, że tak smutno będzie opuszczać Daytona Beach. Będę tęsknić nie tylko za amerykańskimi przyjaciółmi, ale też za studentami z Rosji i Mołdawii, z którymi razem pracowałam. Ostatniego wieczoru przed wylotem zebraliśmy się na brzegu oceanu, zamówiliśmy pizzę i dzieliliśmy się wrażeniami z minionego lata. Od razu przypomniałam sobie nasze spotkania i Twoją przepyszną pizzę!
Jasny smutek na razie zostawię, bo przed nami The Big Trip! Przyjaciele z Daytona właśnie napisali, że zaczął się u nich huragan – w porę odlecieliśmy!
Odpowiadając na Twoje pytanie, dlaczego na pierwszy przystanek wybraliśmy Teksas, uchylę rąbka tajemnicy. Za parę dni idziemy na koncert... Linkin Park!
Chester, Mike i reszta, czekajcie! Zabójcze komary nas nie powstrzymają!
A póki Linkin Park przygotowuje się do występu, napiszę o naszych napoleońskich planach. Wszystkie bilety na samoloty i autobusy mamy już dawno kupione, więc myślę, że wszystko będzie super. Po Dallas jedziemy do Nowego Orleanu w Luizjanie, potem do Flagstaff w Arizonie – stamtąd mamy zamówioną wycieczkę po wschodniej części Wielkiego Kanionu. Następny przystanek to San Francisco, a na koniec – Nowy Jork. W każdym mieście będziemy po trzy dni, na Nowy Jork zostawiliśmy cztery.
Nie smuć się! Do zobaczenia wkrótce!

