Chciałam w tym roku spróbować szczęścia.
Studiowałam programy, oglądałam filmy, przeszukałam strony poświęcone programom wymiany studenckiej!.. W przeglądarce mam dziesiątki otwartych kart z blogami, zdjęciami i wszelkimi informacjami o Ameryce...
Skrupulatnie studiowałam wszystko, co wpadło mi w ręce!..
I stchórzyłam..
Bałam się porozmawiać z rodzicami i opowiedzieć im o swoim marzeniu...
Na początku wszystko odkładałam na później.. a potem zrozumiałam, że to nie jest odpowiedni moment.. że rodzice potrzebują teraz pieniędzy na inne wydatki.. i że moje plany nie wpisują się w ich plany...
Jestem tchórzem... wielkim tchórzem...
Niejedną noc przepłakałam, obwiniając się za swoją słabość, a jednocześnie się usprawiedliwiając...
W listopadzie odważyłam się powiedzieć mamie o pracy i o Ameryce... z tatą jest trudniej... nie zdążyłam... przyjechałam tylko na 2 dni.. i nie udało się znaleźć odpowiedniego momentu na rozmowę....=((
Teraz stawiam sobie za cel, że cokolwiek się stanie, pojadę w przyszłym roku!...
I znów dniami i nocami o tym myślę, oglądam zdjęcia... czytam blogi....
Ameryko... jak bardzo chcę cię zobaczyć!!!!!!!!!........

