Moskwa to niesamowite miejsce, ale równie brudne, czuć imperialne zapędy architektów i mieszkańców Moskwy, no to zrozumiałe, bo Rosja jest właściwie Imperium (z wielkiej litery, i tak powiem, kolebką wschodu), a Moskwa jest Centrum tego największego i najbogatszego kraju na świecie. Uderza duża liczba wysokich budynków, niedopałków, mała liczba koszy na śmieci. Ale o budynkach to osobna rozmowa, wiszą nad tobą jak kopuły, jak wyrośnięte z ziemi kamienne bloki i czynią cię małym (wydaje się, że jesteś mały w porównaniu z tym światem) to jest najbardziej niesamowite! Często bywam w Warszawie i kocham to miasto, ale w Warszawie czujesz się przytulnie i komfortowo, a w Moskwie... ach, a w Moskwie czujesz się nie trybikiem, i nie śrubką systemu, a raczej pyłkiem w wielkim mieście. Tak, właśnie tak... Niezapomniane uczucie!!!
Zdziwiło mnie, że ceny papierosów są mniej więcej porównywalne z cenami za jeden przejazd metrem!!! To naprawdę niezrozumiałe, tzn. w Warszawie najtańsze papierosy kosztują 9 zlotych (najtańsze z najtańszych), co równa się około 3$, a przejazd metrem kosztuje około 1$, czyli ceny metra są mniej więcej równe, a różnica w cenach papierosów jest bardzo odczuwalna. O Białorusi nie będę mówił, bo metro w Mińsku kosztuje ok. 0,3$, papierosy też ok. tyle co w Moskwie, ale jakość papierosów jest znacznie wyższa w Moskwie niż na Białorusi, więc napaliłem się do syta. Z radości wypaliłem aż dwie paczki.
W Moskwie jest dużo Polaków, to dobrzy, mili ludzie. Z jedną Polką nawet porozmawialiśmy:
- Pszepraszam, czy ma pani zapalniczke? [Przepraszam, czy ma pani zapalniczkę?]
- Tak, prosze :))) [Tak, proszę :)))]
- Dzienki [Dzięki]
- Jakie masz pochodzenie? [Jakie masz pochodzenie?]
- Jestem Bialorusinem [Jestem Białorusinem] (i tu taka duma i uśmiech od ucha do ucha :D), mieszkam w Brzesciu, to jest bardzo ladne miasto. A Pani? [mieszkam w Brześciu, to jest bardzo ładne miasto. A Pani?]
- haha, wiem to miasto, jestem z Gdanska, ale dobrze mówiesz po polsku (tu po raz kolejny przekonuję się, że Polacy to dobrzy dyplomaci, dlatego też wysuwają takie argumenty, chociaż mój polski jest bardzo słaby) [haha, wiem to miasto, jestem z Gdańska, ale dobrze mówisz po polsku]
- O, dziekuje bardzo, no tak troche znam tego jezyka, bardzo czesto bywam w Rzeczypospolitej Polskiej, oprócz tego chetnie zwiedzam ten kraj. [O, dziękuję bardzo, no tak trochę znam ten język, bardzo często bywam w Rzeczypospolitej Polskiej, oprócz tego chętnie zwiedzam ten kraj.]
Tu doszło do swego rodzaju bratania się, porozmawialiśmy na tematy typu „Powazam Palaków, Powazam Bialorusinów”, ale musiałem pilnie biec szukać Konsulat, brrr...
)) Konsulat USA:
- Milo mi bylo pania poznac, ale trzeba isc do Ambassady Stanów Zjednoczonych. Do widzenia Pani! [Miło mi było panią poznać, ale trzeba iść do Ambasady Stanów Zjednoczonych. Do widzenia Pani!]
- Do widzenia Panu [Do widzenia Panu]
Tak, dobrze, przy okazji poćwiczyliśmy polski...
Wychodzę na długą ulicę, jak zrozumiałem, to była część Ogrodowego Pierścienia, ciekawe!!! Dokąd iść? Zapytałem przechodzącą dziewczynę (nie miejscowa, widać od razu), okazało się, że ona sama go szuka... Stało się jeszcze ciekawiej... Zobaczyłem parę, chłopak i dziewczyna i od razu odruch – Białorusini, bracia!!! Ci to na pewno wiedzą:
- Przepraszam, czy nie podpowiecie, jak przejść...
- Oj, a my nie jesteśmy miejscowi...
- ... (kontynuuję) do Ambasady USA?
- A, musicie iść tam, wzdłuż tej ulicy, tam zobaczycie budynek.
- A, skąd wiedzieliście, że wiemy, gdzie tu jest Ambasada USA? (z takimi zdziwionymi oczami 8)) Oooh???
- Tak na waszych twarzach napisane, że jesteście z Białorusi (A sam myślę: „Tak, my tacy jesteśmy – uczynni, pogodni i w ogóle, pod każdym względem mili ludzie 🙂)))
Poszedłem tam i znowu nie zrozumiałem, dokąd iść... (zaczynam włączać mózg... „pipip”... włączony) Zapytałem chłopaka – moskwianina, wyjaśnił wszystko bardzo szczegółowo... Oto tak, moskwianie też bywają rzadko uprzejmi i w ogóle, tak jak Polacy traktują nas jak młodszych braci
))), co niewątpliwie bardzo, bardzo cieszy! Dziękuję wam, moskwianie
. I w ogóle czysto osobista opinia – Rosja to dla nas matka, Ukraina i Litwa (chociaż ja ich języka „nie rozumiem”) to bracia, a Polska – ojciec, od którego trzeba się uczyć (szczególnie podoba mi się ich system edukacji, sfera stosunków ziemskich i to, jak potrafią przyciągnąć inwestycje z innych krajów).
W końcu znalazłem i Konsulat, i swój autobus, wspaniale!!! Tam postałem, zapaliłem, potuptałem, popatrzyłem na przyrodę, po kilku minutach podciągnęli inni koledzy z pierwszego, a potem i z drugiego autobusu. Obok nas przechodzili ludzie różnych narodowości, ale nic nie rozumiałem z ich rozmów, przeszła Polka z aparatem w towarzystwie dwóch moskwian, usłyszałem tylko:
„ ...Chce wspiac sie na ten gmach...” [...chcę wspiąć się na ten gmach...] (wskazała na ten wysoki i piękny budynek obok konsulatu)
Nic więcej nie dosłyszałem, tak chciało się do domu, no i koledzy też już... A zdziwiło jeszcze to, że kiedy szliśmy razem z moim sąsiadem z siedzenia w autobusie Timą Kożanem po wodę, jedna kobieta stanęła na przejściu dla pieszych, nikt jej nie przepuszczał, ale najciekawsze jest to, że pierwszy, kto przejechał i nie zwrócił na nią uwagi, był milicjant drogowy???!!! On w ogóle w żaden sposób nie zareagował na zaistniałą sytuację! Chciałbym jeszcze dodać, że chociaż Warszawa to brudne miasto i tam też jeżdżą Lexusami i Porsche, jednak takiego brudu jak w Moskwie tam nie ma. Dziwne, ludzie poruszają się drogimi samochodami, a śmieci i niedopałki walają się wszędzie... A, tak, i kosze stoją co 100 metrów, „bardzo daleko”, chciałbym, żeby stawiali co 50 metrów jak w Brześciu, może brudu byłoby mniej i pracy dla dozorcy mniej.
http://deser.pl/deser/1%2C83453%2C7466666%2CCzlowiek_pajak_chce_wspiac_sie_na_najwyzszy_budynek.html
