Pracowałam w Denver, stolicy Kolorado)) Bardzo piękne, czyste miasto – wszędzie kwiaty, górskie powietrze, słońce!!! W pierwszych dniach chodziłam po ulicy jak naćpana – wdychałam zapach kwiatów – pachniało niesamowicie – i wszędzie były wiewiórki ))) Te wiewiórki w nocy urządzały wyścigi na moim dachu, a w dzień skakały na moje zamknięte okno, uderzały w szybę i zsuwały się w dół – śmiałam się do rozpuku!!! Hotel, w którym pracowałam, miał własny mały ogród różany – i każdego wieczoru dekorowałam swój stół kwiatami))) Ale mimo wszystko, kiedy wszystko jest zbyt idealne, zaczyna brakować bałaganu. Czułam się jak w nierealnym świecie – ludzie tacy szczęśliwi – po prostu zombie))) W Ameryce zrozumiałam, jak bardzo kocham swój kraj, mimo że poznałam wszystkie jego wady...

