07:10, 17 lutego 2009
Cześć wszystkim!
Wiem, piszę teraz rzadziej i mało. Wybaczcie! Ale w zasadzie książka zbliża się do swojego logicznego zakończenia. Więc tych stron mogłoby już nie być.
Cały ostatni tydzień, znaczną część czasu, zajęła praca nad książką: redagowanie, wymyślanie i realizacja okładki. Swoją drogą, jak wam się podoba?
Kilka razy byłem na plaży, pływałem i opalałem się. Pojechałem rowerem na uniwersytet i doszedłem do wniosku, że poruszanie się tam trasą jest bardzo niebezpieczne — samochody pędzą z szaloną prędkością, przelatując obok ciebie, jeśli jedziesz poboczem.
Kilka razy widziałem się z Irą, raz — z Kristiną. Prawie wszyscy znajomi, których prosiłem, oddali mi swoje historie o życiu w RPA. W tym także Katia. Swoją drogą, u niej wszystko w porządku. Studiuje. Mówi, że w Magnitogorsku jest zimno. I z pieniędzmi też nie najlepiej. Tęskni za Kapsztadem.
W Kapsztadzie kręcą teraz jakiś film, bez końca zamykają drogi, mnóstwo samochodów z różnym sprzętem filmowym bez przerwy krąży po mieście. Bardzo ciekawie, tłum gapiów, do których od czasu do czasu dołączam i ja, wykazuje ogromne zainteresowanie całą tą akcją.
W zeszłym tygodniu zadzwoniłem do Kiriłła, ale on pracował. Za to poinformował mnie, że tuż przed nim siedzi aktor z filmu „Harry Potter”, który zagrał tam rolę Petera Pettigrew. Kiriłł nawet zdążył wziąć jego autograf i dowiedział się od niego, że w mieście, oprócz niego, przebywa także Pierce Brosnan. Najwyraźniej kręcą teraz coś wspólnie (a propos: Kiriłł dawno mi mówił, że gdzieś tutaj, w Kapsztadzie, znajduje się dom słynnego aktora — Stevena Seagala).
Ja też w mgnieniu oka podjechałem do restauracji na Waterfront, gdzie pracuje Kiriłł, ale Ciekawych Gości już nie zastałem. Byli najwyraźniej kilka minut i, nie czekając, aż oblepi ich publiczność, szybko się zwinęli.
W zeszłą niedzielę byłem w gościach u Tońki. Spędziliśmy z nią cały dzień razem. Spędziliśmy go dobrze. Może spotkamy się jeszcze kiedyś. Fajnie było z nią. Mówi, że już cztery lata z rzędu podróżuje zimą i nie mieszka w domu, na Ukrainie. I przez cały ten czas nie zaznała mroźnej zimy. Opowiedziała wiele o sobie, o swoich planach na przyszłość. Ja też podzieliłem się swoimi.
FLAGOWIEC ZNOWU W PORCIE
Drugim rzutem do Kapsztadu wrócił flagowiec rosyjskiej floty „Akademik Fiodorow”. A wraz z nim, odpowiednio, także Aleksiej. W weekend wyjechał z Lizką i Edwardem za miasto, a wczoraj w końcu się z nim widzieliśmy. Nocował u mnie. Odpływają na Antarktydę do czwartku, znowu na dwa miesiące. Za dwa dni. Ale mam nadzieję, że w tym czasie zdążymy coś zrobić.




