Miałem szczęście poznać przedsiębiorcę, który zajmował się wszelkiego rodzaju naprawami jachtów i łodzi. Słowo do słowa i okazało się, że właśnie potrzebuje jednej osoby. Umówiliśmy się, że rano po mnie podjedzie i pokaże co i jak. Na starcie obiecał 8$ za godzinę, już po tygodniu 9$. Dalsza podwyżka miała zależeć od jakości wykonywania obowiązków. Hura! Mam teraz pracę!=)
Zgodnie z obietnicą, rano pracodawca zabrał mnie samochodem. Przy naprawie jachtów utknąłem na całe 40 dni, pracowałem 6 dni w tygodniu po 8 godzin, czasem dłużej. Pod koniec moja pensja wzrosła do 11$ za godzinę. Robiliśmy przy tej pracy wszystko, co tylko można zrobić z jachtem. Od zwykłego malowania po renowację rzadkiego egzemplarza z 37 roku.
Najciekawsze w tej pracy byli ludzie: każdy ze swoją fascynującą historią.
Na przykład, po mnie zatrudnił się tam Aleks. Początkowo nieźle sobie radził w Rosji, był dyrektorem własnej firmy. Ale został wrobiony, oskarżony o kradzież kupy pieniędzy, przez co Liocha musiał potajemnie uciekać z kraju, przekraczając granicę. W USA przez 4 lata ubiegał się o azyl polityczny, wydał na to prawie wszystkie swoje pieniądze i w efekcie kilka razy otrzymał odmowę. Nie miał szczęścia. Teraz zamierza jechać do Kanady, ponieważ z Ameryki w każdej chwili mogą go deportować z powrotem do Rosji, gdzie wszyscy już uważają go za zmarłego.
Albo Kola z rodziną z Ukrainy. Mieli sieć sklepów w swojej ojczyźnie, ale żonę Nikołaja również niesprawiedliwie oskarżono i wsadzono do więzienia. Wydał prawie wszystkie swoje pieniądze, żeby wyciągnąć żonę z więzienia za kaucją i uciekł ze swojego kraju z uwolnioną żoną i dwójką 8-letnich dzieci.
I takich historii było niemało. W ogóle, tutaj w pracy poznałem jednych z najlepszych i najżyczliwszych Rosjan mieszkających w USA. Po prostu ucierpieli z powodu niesprawiedliwości.

