Tempe, Arizona
Melissa
Siedzimy na powalonych drzewach w lesie 'Grand Canyon National Park' i jemy kanapki. Za drzewami widać kanion. Wielki Kanion. Ogromny kanion, aż po horyzont. Głęboki kanion – stojąc na krawędzi, wydaje się, jakbyś patrzył na ziemię z nieba, z lotu ptaka.
Lunch na krawędzi Wielkiego Kanionu to jeden z najjaśniejszych momentów tego lata.
– No i jak ci się podoba? – pyta Melissa. Po rosyjsku.
- Actually I had no idea that the Grand Canyon is SO GREAT!
Z Melissą poznałyśmy się dwa lata temu w Moskwie. Nie utrzymywałyśmy bliskiego kontaktu, po prostu czasami się widywałyśmy. Byłam trochę zdziwiona, kiedy napisała mi, że koniecznie musimy utrzymywać kontakt i prosiła, by pisać do niej po rosyjsku, bo ważne było dla niej, by nie zapomnieć języka. Dlatego nasza przyjaźń zaczęła się głównie od korespondencji, a bliżej poznałyśmy się już po tym, jak Melissa wróciła do USA.
Melissa mieszka na przedmieściach Phoenix w stanie Arizona. Pół roku temu, gdy tylko dowiedziała się o naszym przyjeździe do USA, wrzuciła na moją tablicę na Facebooku link do artykułu o Wielkim Kanionie na Wikipedii. Wtedy jeszcze nie wierzyłam, że go zobaczę...
...A teraz, trzy miesiące po powrocie, nie mogę uwierzyć, że go widziałam.
Całe to lato wydaje się czymś nierealnym, niezwykłym i odległym. Wydaje się takie, dopóki w jakiejś rozmowie nie wyrwie ci się przypadkiem „Oh, stupid everything!” albo „Wszystko, I don't wanna talk about it!”, a także „She's cranky”, „That's gross”, „That's harsh” i przypomnisz sobie, że „it's so Melissa!” ))

