Cześć, chcę od razu zaznaczyć, że nie piszę najlepiej, bo nie studiuję dziennikarstwa i w ogóle nie mam do tego talentu. Bloga tworzę dla siebie i po to, żeby dzielić się swoimi wrażeniami i emocjami.
Czas przed tym, jak dowiedziałam się o programie Work and Travel USA
W tamtym momencie byłam w 10. klasie. Do szkoły chodziłam od wielkiego dzwonu. Nie lubiłam angielskiego, uczyłam się na trójki i kompletnie nie obchodziło mnie, kim będę w przyszłości i czym będę się zajmować. Miałam jedną jedyną pasję – moje treningi, uprawiałam lekkoatletykę, biegałam na 200m, 100m, a nawet 100m przez płotki, byłam mistrzynią Kraju Permskiego. Rodzice nie widzieli we mnie szczególnego zapału do nauki i nie naciskali, bo w 10. klasie można trochę odpuścić, a w 11. wziąć się w garść. Na treningach ćwiczyliśmy w małej grupie, uwielbialiśmy się bawić, żartować i oczywiście trenować. Nasza trenerka była najlepsza, zawsze nas wspierała i dawała rady. W ogóle w tamtym czasie miałam 3 mamy – hi-hi, brzmi śmiesznie, ale tak było. Mama, która opiekuje się mną w domu, mama, która opiekuje się mną w nauce i mama, która opiekuje się mną na treningach. Na treningach sezon zawodów zaczyna się w maju i nagle koleżanka z treningów mówi trenerce, że nie może wystartować, bo wylatuje. W tamtym czasie rozmawiałam z nią powierzchownie, po prostu jak z koleżanką. Oczywiście byłam ciekawa, dokąd się wybiera, więc wszystkiego się dowiedziałam i jak zgadliście, jechała do Stanów w ramach programu. No dowiedziałam się, ale nie zainteresowało mnie to specjalnie, miałam przed sobą ostatnie wakacje. Na świadectwie za 9. klasę miałam cztery lub pięć trójek (piszę to, żebyście potem porównali z 11. klasą).
TEN DZIEŃ: koniec czerwca, wchodzę na VK i widzę, że ta dziewczyna wstawiła zdjęcia, no to oczywiście weszłam zobaczyć i od tamtej pory zaczęła się moja „Amerikana” – choroba, jak nazwała to mama :) Całe lato oglądałam jej zdjęcia, po prostu zdjęcia w internecie, przeczytałam całą historię Ameryki, zapoznałam się z programem i oczywiście też mi się zachciało. Od tego wszystko się zaczęło...

