Dawno nie pisałam! Wybaczcie. Wstyd pisać) bo wciąż nie znalazłam pracy. Chodzę, zostawiam CV, a wszystko na nic! Co to w ogóle jest.. no nic, nie można się załamywać)
Teraz kilka ciekawostek o moim życiu tutaj i w ogóle o Afryce.
Po pierwsze, przeprowadziłam się do nowego hostelu. Poprzedni nazywał się "Wielki Niebieski Plecak", jeśli przetłumaczyć) nowy nazywa się - "Dwa Oceany". I tutaj wszystko jest w odcieniach niebieskiego i błękitu. To takie kobiece, wybierać mieszkanie pod kolor, prawda?) Ale nie. Chodzi o cenę! Tutaj jest taniej, to wszystko.
Teraz mogę porównać dwa hostele. Tam było więcej studentów, tutaj jakoś wszyscy to dorośli..
W nowym hostelu są KARALUCHY. Nie tak duże jak w pracy Iljuchy (opowiadał mi, że tam pod stołami chodzą jakieś słonie), ale jednak karaluchy!
Wczoraj oprócz mnie i karaluchów w hostelu mieszkało tylko trzech facetów.. trochę strasznie, prawda?) Ale dzisiaj wprowadziła się miła Polka i teraz jesteśmy już dwie - przedstawicielki płci pięknej!
Siedzę teraz, piszę to wszystko, a na ulicy dzieje się coś strasznego! Wszyscy krzyczą, śpiewają, witają się! Wszyscy moi sąsiedzi wybiegli na balkon. No i ja też poszłam) Okazało się, że w Kapsztadzie odbywa się gigantyczny coroczny wyścig rowerowy)
Swoją drogą, teraz mieszkam na głównej ulicy. W nocy i wieczorem lepiej nie wychodzić, a tak - jest super) Całe życie mam pod oknami! Prawda, że w nocy ktoś ciągle krzyczy, no ale trudno.
Ważna uwaga! Byłam w McDonald's (nie mogłam go przecież pominąć i nie porównać z naszym) i mogę śmiało powiedzieć, że afrykański McDonald's jest całkowicie bezużyteczny! I wiecie dlaczego? Bo nie ma tu sosu serowego! Wszystko od razu jasne, prawda?

