Prawie każdy marzy o odwiedzeniu Disneylandu. Po obejrzeniu w dzieciństwie Małej Syrenki, Śnieżki i Myszki Miki, już wtedy mocno postanowiłam, że muszę wyruszyć do krainy marzeń, bajek i wiecznej radości!!!!
Pierwszy park Disneya został zbudowany właśnie tutaj, w Kalifornii, 17 lipca 1955 roku. W 2005 roku park obchodził 50-lecie, a Arnold Schwarzenegger podczas jubileuszu nazwał park „silnikiem, który napędza gospodarkę i biznes turystyczny w Kalifornii”. Początkowo bilet wstępu do parku kosztował tylko jednego dolara, teraz 45 za cały dzień. Ale do dziś gości przy wejściu witają Śnieżka, Kopciuszek, Pinokio i inne postacie Disneya.
Disney to świat, w którym chce się zostać na zawsze i nie wyrastać z dzieciństwa, jak w Piotrusiu Panie.)))
Disney w Kalifornii znajduje się dość daleko. 50 mil od LA! I bez samochodu bardzo trudno się tam dostać!
W końcu przyjechaliśmy, zaparkowaliśmy na ogromnym parkingu Disneylandu, potem wsiedliśmy do długiego pociągu, który zawiózł nas w stronę głównego wejścia. Bilet wstępu kosztował około 45$ i poszliśmy na spacer. Terytorium kalifornijskiego Disneylandu jest około 4 razy większe od Parku Gorkiego w Moskwie.
Opisywanie wszystkich atrakcji nie ma sensu, a poza tym „lepiej raz zobaczyć niż sto razy usłyszeć”, ale nogi po pięciu godzinach lub nawet dłuższym chodzeniu były jak z waty. Opowiem tylko o kilku:
Indiana Jones Adventures (przez labirynt w samochodzie jadącym po szynach) - nieźle, Pirates of the Caribbean (płyniesz łodzią wokół dekoracji), Splash Mountain (atrakcja, gdzie zrzucają cię łodzią ze zjeżdżalni) - strasznie mokro))) Na dworze było gorąco, ale woda, niestety, była chłodna.
Disneyland jest podzielony na sekcje, nam najbardziej podobał się Tomorrowland - atrakcje tematyczne o przyszłości. Najlepszy tam jest Space Mountain. To roller coaster w zamkniętej przestrzeni, która imituje rozgwieżdżone niebo. Było też fajne kino 3D. Star Tours (wycieczki po wszechświecie Star Wars) nie zrobiły na mnie wrażenia.
W jeden dzień oczywiście nie da się zobaczyć WSZYSTKIEGO, a poza tym nie chce się spieszyć. Można zatrzymać się w firmowym hotelu Disneylandu, do którego prosto z parku jeździ szybki pociąg. Cena wynosiła 120$ za noc, ale jakie pieniądze mogą się równać z przyjemnością, której doświadczysz po odwiedzeniu tego ósmego cudu świata.
Długie kolejki do najpopularniejszych atrakcji są regulowane w prosty sposób. Bilet wstępu, dający prawo do wszystkich przyjemności przez dobę, jest dziurkowany z oznaczeniem czasu. W tej godzinie można wejść bez kolejki. Nie odpowiada ci taka opcja? Czekaj teraz, przy wejściu podany jest przewidywany czas oczekiwania. Mija on niepostrzeżenie, w drodze do celu nie pozwalają ci się nudzić filmiki wprowadzające w klimat atrakcji, muzyka, efekty specjalne itp. Przetrwać upał pomaga delikatne zraszanie wodą z góry, a rozrywki można też przeplatać: podziemne, powietrzne, wodne. Przegrzałeś się? Biegiem pod ziemię lub na łódkę po sztucznej rzece.
Nie da się zgubić: oprócz mapy wydawanej wszystkim przy wejściu, znaki są na każdym kroku. Nie chce się rzucać śmieci na ziemię - kosze są wszędzie. Chcesz pić? Oto specjalny fontanna!!! Chcesz jeść? Gdziekolwiek i cokolwiek - od chipsów i coli ze straganu po obiady w restauracjach.
Dla niepełnosprawnych - darmowe wózki, dla niemowląt - przewijaki w najczystszych darmowych toaletach.
Tutaj nie sprzedają alkoholu i papierosów, ale dorośli są szczęśliwi jak dzieci bez żadnego dopingu. Tutaj nigdy nie jest nudno i źle. Tutaj chce się zostać dłużej, ale każde święto kiedyś się kończy.

