"Kto jest najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi? Dziś ten los przypadł mi!" (c) Kasta
Czy pamiętacie, kiedy ostatnio skakaliście po domu z radości, krzycząc i tańcząc jednocześnie? A ja dzisiaj! JUHU!!!!! Status kontraktu - OK!
A teraz o drodze, przez ciernie do gwiazd.
Ofert pracy (job offers) zaczęłam szukać już w październiku, najpierw przez stronę j1jobs, wysyłałam praktycznie do wszystkich, ale kiedy nie było już do kogo wysyłać, postanowiłam skorzystać z Google Earth. Otwierasz interesujące cię miasto, zaznaczasz kawiarnie, hotele, sklepy (lub kogo co interesuje), i hop... wszystko jest pokazane na mapie. Interesował mnie stan NJ, gdzieś przy oceanie. Kawiarnie. Otwieramy stronę odpowiedniej kawiarni, szukamy 'contact us', piszemy list... czekamy...
Kto powiedział, że trzeba wysłać 500 listów, żeby otrzymać pozytywną odpowiedź?! Bardzo się mylił! Wysłałam chyba 3000 listów! W ogóle codziennie wysyłałam tyle listów, aż blokowali moją skrzynkę i kazali czekać dobę! Ale w końcu odpowiedzieli mi z "pierwszej partii listów". Ventnor City, to niedaleko Atlantic City, moim zdaniem bardzo miła i rodzinna kawiarnia, tym bardziej że wcześniej pracowali tam już studenci z wymiany, a poza tym nie mają nic przeciwko, żeby wziąć też moją Maszę!))
Super, super, super!!!
"Co trzeba dla was wypełnić?" - mniej więcej tak zapytał szef jeszcze przed Nowym Rokiem. No, wyjaśniłam mu wszystko szczegółowo. Powiedział "dobrze, nie ma problemu". Ale to, co dla Amerykanina jest "nie ma problemu", dla Rosjanina to ojej, jakie problemy!
W sumie jeszcze miesiąc wypełniał je dla nas, w rezultacie 19.01 na naszej stronie pojawiły się JO, trochę krzywo wypełnione, no i trudno. Agencja mówi, że wszystko jest super, nic nie trzeba poprawiać, chyba że dla siebie. No nam to niepotrzebne) A potem... wszystkie te nowości, nowe formularze, nowe zasady - musimy to poprawić! Pilnie!
Nasz George (szef - brzmi fajnie) odpoczywa w Europie i nie zamierza nic poprawiać, atakowałam go listami i wiadomościami prawie codziennie, 15 marca (ostateczny termin składania JO!) pisze: "Okay i will today, also someone called me from iec and i need to send them some info today! It is difficult cause i work so much, i dont have lots of time"
Niby mi ulżyło, ale agencja w Permie nie przestawała dzwonić i mówić, że nie wszystko jest dobrze.
Dzwonimy do szefa, on mówi coś w stylu "nie rozumiem, dlaczego żądacie ode mnie poprawienia, IEC NY powiedzieli, że wszystko jest dobrze i nie muszę nic więcej robić". No i jak tu być?! Po prostu czekamy....
I oto dzisiaj 28.03, pojawiło się OK!!!!! Minęły 2 miesiące i 9 dni! O, moje nerwy! No po co było mnie tak męczyć!?
P.S. Swoją drogą, u wszystkich naszych chłopaków jest NO =( to nie jest dobrze!


