26.05. Jestem w Ameryce już prawie 4 dni, ale zdążyłam już wjechać rowerem w samochód. Młoda Amerykanka chyba przestraszyła się bardziej niż ja. - are u ok? - yeah. - u ok? - yeah! i'm fine! pewnie bała się, że mogę ją pozwać, haha.
Ruch drogowy, pierwszy dzień: - gdzie jechać, gdzie jeździć, gdzie skręcać, co to za ...! Następnego dnia było już spokojniej i jakoś się wdrożyłam.
Dzisiaj przyjechała rodzina, u której mieszkamy. Dwoje małych dzieci - jedno zbyt głośne młodsze bije spokojnego starszego. Sandy, u której mieszkamy, powiedziała, że mam dobry angielski i nawet nie wierzy, że tak łatwo rozmawia się z przyjezdnymi)
Komentarze


