Jak w ogóle wpadłam na ten pomysł? Wyjazd do Ameryki. Sama. Na całe lato. Z moją znajomością angielskiego...
Ale ulotki reklamowe, filmy o kraju wolności i opowieści przyjaciół zrobiły swoje. Rok temu zapaliłam się do tego wyjazdu.
Ale wtedy wszystko jakoś nie wyszło... kryzys... i w ogóle, moje zamiary były mało poważne. Krótko mówiąc, wyjazd został przełożony o rok.
Teraz za oknem styczeń... (choć nie tylko za oknem).
Za mną wizyta w agencji i podpisanie umowy na program Work and Travel USA.
Przede mną szukanie pracy, rozmowa konsularna i wielka niewiadoma. Teraz pracuję nad eksperymentem: czy da się nauczyć angielskiego w 2 miesiące.
Cóż, mam nadzieję, że za pół roku na moim blogu pojawią się piękne zdjęcia na tle Statuy Wolności i Brada Pitta =)