Szósty dzień
Nowy dzień, nowa praca? Złożyłem CV w „Starbucks” (sieć kawiarni), „Baskin Robbins” (lody) i 911. O tym ostatnim opowiem później, ale najpierw krótko o pierwszych dwóch. W ogóle pomysł drugiej pracy zaczął mnie fascynować po obliczeniu moich potencjalnych dochodów i wydatków (mikroekonomia, cholera!). Doszedłem do wniosku, że wyjazd się nie zwróci bez drugiej pracy lub dodatkowych godzin w pierwszej. Choć rodzice odpowiedzieli mi na to, że wolą, żebym gdzieś pojechał, coś zobaczył, niż przywiózł pieniądze. W kawiarni dali mi długopis bez wkładu do wypełnienia formularza, nie wiem, czy mnie sprawdzali, czy co, ale Sasza przyniósł mi inny, a w rubryce „dlaczego jesteś zainteresowany pracą u nas” odpowiedzieliśmy: „... Wasza praca zrobiła na mnie tak duże wrażenie, że od razu chciałem stać się częścią Waszej szanowanej firmy”. Z lodami ostatecznie nic nie wyszło. Trzeba tam pracować zbyt długo jako praktykant, nie zdążę, a płacą tam maksymalnie 6.5 na godzinę. O „911”. Wszyscy wiecie, a kto nie wie, to powiem, że to numer alarmowy (u nas też chcą zrobić coś podobnego, 112). Handlują cygarami i fajkami, ale jest tam jeden dział, który sprzedaje nie do końca „zwyczajne” towary. Życie często tak ze mną postępuje – nie wolno mi mleka i wielu innych rzeczy, za to alkohol jest dozwolony, a nawet zalecany. A tutaj: jestem takim „porządnym” chłopcem i być może będę handlował takimi rzeczami. Jeśli jednak się uda, na pewno napiszę, jestem wam dłużny.
Był „slow” dzień, jak to mówimy – tylko 11 klientów. I to akurat w dniu, w którym zostałem dostawcą mięsa! W związku z tym dużo ze sobą rozmawialiśmy. Helber nie omieszkał zauważyć, że mam świetną fryzurę (ale jak chcesz, to możesz ogolić się na łyso), ale powiedział, że trzeba się golić („masz taką dziecięcą twarz, że aż chce się uszczypnąć w policzki. Jesteś słodki i przystojny, ale to nie twoja wina”). Vovie doradził, żeby został emo. Podczas rozmowy, wydaje mi się, ludzie najczęściej wspominają o tym, czego im brakuje. Weźmy choćby Kinszasę. To, co powiedziała, jest w ogóle niepojęte. Nauczyła się kilku rosyjskich słów i podchodzi do mnie. Najbardziej „neutralna” rzecz, jaką powiedziała: „wy*uchaj mnie”! Tak, żart, tak, nie na poważnie, ale co to w ogóle jest?! Raz Helber, raz ona, co będzie dalej? Może ktoś jeszcze będzie proponował?!
Jak pisał Karamzin, jeśli się nie mylę, na pytanie, dlaczego u nas budowa idzie tak wolno: kradną! Wczoraj odkryłem, że moje półtorej paczki parówek i masło „rozpuściły się”. I wszyscy milczą, jakby tak miało być. Ja oczywiście zrobiłem awanturę. Oburzył mnie nawet nie fakt ich zniknięcia, a to, że wzięli bez pytania moje rzeczy! Niech ja też wejdę, skorzystam z waszych szminek, poskaczę na waszych łóżkach, byłoby przyjemnie? W rezultacie przeprowadziłem z wszystkimi krótką rozmowę i 1 paczka parówek się pojawiła. Inni albo nie chcieli, albo schowali. Krótko mówiąc, ludzie nigdy nie żyli razem, czuć to.

