Houston, Teksas
Oprócz zwiedzania miasta potrzebowałem internetu, żeby śledzić Hurricane Ike, bo jadę do Nowego Orleanu =/ Znalazłem bibliotekę, bardzo sensowna, przesiedziałem dwie godziny z porządnym internetem, nawet ją sfotografowałem =) Downtown też mi się podobał – wieżowce jak narysowane w edytorze 3D, niebieskawe, nierealne. Tramwaje są super, jak z przyszłości =) Tylko z fontannami i innymi wodnymi atrakcjami houstonianie mają problem, na torach zrobili jakąś bzdurę, a w parku centralnym śmierdzi chlorem i wszystko jest w pianie.
Z huraganem wszystko w porządku, przewidują, że będzie w okolicach Houston/Nowego Orleanu za cztery dni, a ja za 4 dni będę już na Florydzie, skąd zagrożenie do tego czasu minie. Wszystko mi się podoba, biorę autobus na 3 dni (ten o 12:20 jest wyprzedany) do Nowego Orleanu. Zaskakujące, że jadą nim tylko 4 osoby =)
Jazda jest niesamowicie przyjemna, rozłożyłem się na czterech siedzeniach w śpiworze.. =) Bajka =D zasypiając co jakiś czas po drodze zauważam, że zaczęły się bagna, przypomina nasze zwykłe lasy mieszane, tylko tutaj, jak mówią, są krokodyle =) W tej obskurnej wiosce, gdzie zatrzymaliśmy się przed zachodem słońca, miejscowy gliniarz powiedział, że pod mostem mieszka 14-stopowy aligator =) Zrobiłem zdjęcie mostu, ale aligator wraca do domu tylko w nocy...
PS Przed wyjazdem straszyli mnie, że w autobusach ciągle jeżdżą psychole i kryminaliści. No i dzisiaj na jednym przystanku wsiadł gość, który całą drogę prześmiał pod siedzeniem, i chłopak w białym uniformie z nadajnikami na nadgarstkach i kostkach. Na jednym przystanku wsiedli, na następnym wysiedli. Pierwszy raz widziałem. I ostatni.

