Obudziliśmy się!!!!!
Słońce świeci przez okno. Jak dobrze!!!!
-Tola, wstawaj, czas już iść!
Idę pod prysznic, jak niewiele człowiekowi potrzeba do szczęścia. Łóżko, jedzenie i woda!!!!!!!
-No dobra, gdzie dzisiaj idziemy! Mamy przed sobą 2 dni na zwiedzanie Nowego Jorku.
Lesza mówi, zostawmy gdzieś torby i możemy iść, gdzie chcemy.
Tolya mówi z niecierpliwością, że dzisiaj musimy spotkać się z Żenią.
Ruszymy. Gdzie, gdzie by tu pójść????
Tolik proponuje, chodźmy do Central Parku. Tam jest super!!!
Chodźmy! I tak idziemy w dół Broadwayem!!!! Wchodzimy prawie do wszystkich sklepów po drodze!!! Jak tu wszystko jest super! Różne sklepiki z pamiątkami, Statuy Wolności, amerykańskie flagi, magnesy, wszelkiego rodzaju breloczki!!! Ach!!!!!
Już chcę iść do sklepu z ubraniami, nie mogę się doczekać, żeby coś sobie kupić! Ale nie byle co, tylko coś dobrej i znanej marki, i żeby tego nie było w Rosji!!!!!
Zmęczyliśmy się chodzeniem, tłum ludzi idzie nam naprzeciw. No tak... to turyści z Włoch, to z Chin, a tam słychać język hiszpański. Grupy ludzi ciągle coś fotografują i żywo dyskutują o wszystkim, co zobaczyli. Tak... naprawdę czuję Amerykę. Oto on, Nowy Jork... Budowlańcy stawiają jakieś nowe wieżowce, biznesmeni spieszą się na ważne spotkania, podpisywać milionowe kontrakty, turyści ciągle rozglądają się dookoła, faceci próbują wcisnąć ci swoją płytę w zamian za coś.
Krzyczę, chcę wsiąść do tego autobusu, chcę zobaczyć cały Nowy Jork!
Facet oferuje nam wycieczkę za 40$. Można zobaczyć wszystkie główne atrakcje NY, można wysiąść, żeby coś obejrzeć, a potem wsiąść do takiego samego autobusu. Ten bilet jest na cały dzień, najważniejsze, żeby go zachować.
No i jesteśmy prawie w Central Parku!!!! Mój Boże!!!! Jak pięknie!!! Tak-tak-tak, pamiętam ten park, każdy go widział. Jest w prawie wszystkich filmach. Jaki wielki!!!!! I tyle ludzi!!! Obok można wypożyczyć rower za 20$ na dzień albo przejechać się dorożką. A tam chętni mogą dołączyć do piękna - zdjęcia z żywą Statuą Wolności.
Jak tu jest super! Ale idziemy dalej, zobaczyliśmy Apple Centr. Fajnie!!!! Tyle ludzi, wszyscy w necie!!! Szukam wolnego miejsca, muszę pilnie napisać do mamy i wejść na VKONTAKTE)))))))))) no-no-no.... mój status to "New York, New York". Przypominam sobie piosenkę Sinatry. O, tak! Ona jak nic innego oddaje istotę tego miasta.
Tolik pisze do Żeni i umawia się z nim na 5 tutaj, w Apple. Lesza pisze do Magi, żeby przelał kasę na freecall albo yandex.money!!!!
No, co, idziemy dalej. A dalej fashion avenue! Wow!!!!
Louis Vuitton! Escada! Manolo Blahnik! Swoją drogą, sklep Manolo jest tylko w Nowym Jorku i Vegas! (w USA)
Tuż obok znana wszystkim Zara. Armani Exchange itd.
O! Śniadanie u Tiffany'ego! Audrey Hepburn! Teraz obok przygotowują się na przyjazd jakiejś drużyny baseballowej, będą coś kręcić! Kiedy chodziliśmy po sklepach, czas dobiegł 5-tej! Wracamy i z niecierpliwością czekamy na spotkanie z Żenią.
Opa!!!!! Co jest? Pod Apple zebrało się bardzo dużo ludzi, wszędzie kamery, samo centrum zamknięte. Co jest?
O, nie! Będą kręcić reklamę!!! I jak my teraz znajdziemy Żenię, nie mając dostępu do netu i telefonu, a Tolik nawet nie spisał jego numeru z kontaktów.((((((((((( mmmm.........................................................................................
Będziemy czekać i patrzeć uważnie!!!!...............................................................................................................
Już nie mogę patrzeć, jak Tolik i Lesza krążą wokół Apple w poszukiwaniu Żeni, na pewno go już nie znajdziemy!
Minęły 2 godziny...................................................................................................
Zbieramy się do wyjścia i nagle widzę faceta lecącego w naszą stronę i patrzącego radośnie na Tolika! Oto on!!!!!!!
Spotkanie okazało się bardzo ciepłe, biorąc pod uwagę fakt, że Żenię znał tylko Tolik. Długo dyskutowali o zeszłorocznych przygodach w Ocean City, po czym Żenia zaproponował wyprawę promem na Staten Island. Oczywiście!
Żeby dostać się do miejsca, z którego odpływa prom, trzeba było wsiąść do metra.
No proszę!!!!! Nowojorskie metro nas zadziwiło!!!! Ale najważniejsze jeszcze przed nami)))))))))
Dotarliśmy do celu z naszym przewodnikiem Żenią łatwo i bez incydentów. Zaproponował, żeby kupić po butelce piwa i wypić je na promie. Ja w sklepie cały czas myślałam, że muszę wziąć pastę do zębów i nosiłam ją w ręce. Po nabiciu paragonu za piwo, tak wyszłam z pastą w ręce. Sprzedawca biegnie za mną.
Co? Czego on chce?????
-Hey, miss! Pay for the toothpaste or give me back!!!!
................................................................ No to klops!!!!! Jeszcze za złodziejkę mnie wzięli!!!!!!!!!!!!!
Chłopaki pękają ze śmiechu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zapłaciłam, oczywiście, i w szoku poszłam dalej!!! No trzeba pomyśleć!!! Wszyscy się ze mnie nabijają!!!!!!
Rejs statkiem okazał się zachwycający!!! Nocny widok na Manhattan, Statua Wolności!!!! Ach, Nowy Jork!!!!
Wyszliśmy na Staten Island, pospacerowaliśmy trochę i ruszyliśmy z powrotem.
Ale gdzie z powrotem? Przez naszą głupotę wymeldowaliśmy się z hostelu, a miejsc tam już nie było. Pojechaliśmy do hotelu, który nam polecono. Żenia pojechał z nami. Błądząc po różnych ciemnych zaułkach, w końcu znajdujemy ten hotel.
Brak miejsc!
Brak miejsc!
Brak miejsc!
Znowu to samo!!!!
Noc spędziliśmy w metrze, wybierając, do którego hostelu pojedziemy. Świt... ach tak, jeszcze z 5 razy przejechaliśmy stację, której potrzebowaliśmy.
Rano, w ogóle nie wyspani, poszliśmy na spacer. Kolejny raz, kupując kartę telefoniczną, nie mogłam dodzwonić się do domu.
Zasnęliśmy w Central Parku. Po godzinnym śnie POSZLIŚMY do Empire State Buildilng
Aaah, VICTORIA SECRET!!!!!!!!!!!!!!!!
Moje marzenie)))))) niesamowity sklep, tyle wszystkiego, taki duży. Z radości zrobiłam pierwsze zakupy. Macys nie zrobił wrażenia, może z niewiedzy.
Spacerując po Nowym Jorku, widzieliśmy budynki z czasów "Ojca chrzestnego" i "Dawno temu w Ameryce". Jakbyś trafił do tej epoki. Bardzo fajnie!!!
Wieczorem namawiam wszystkich, żeby iść na "Seks w wielkim mieście". Nie ma biletów!!!! Co???? Oszaleć można!!! Cały Nowy Jork poszedł czy co? ;)
Żenia wiezie nas teraz na Coney Island. Bardzo fajnie. Mały park rozrywki, ocean obok. Siedzimy na wieżach ratowników i pijemy piwo. Ameryka!!!!)))))))))))
Żenia wsadził nas do taksówki na lotnisko. No cóż, nasza podróż trwa dalej. LA, czekaj na nas!!!!!!

