29 lipca 2010 (9:50)
Leżę teraz w łóżku. W końcu jednak złapałem anginę.
W zeszły piątek odebrałem SSC i pojechałem do domu w NorthEast. W autobusie czułem się kiepsko. A następnego dnia bolało mnie gardło i głowa. Mimo to, żeby nie „spalić” swojego biznesu, poszedłem sprzedawać wodę. Był wielki upał i duży ruch – wynik 27 butelek w godzinę – beautiful.
Potem tydzień chorowałem, płukałem gardło, leżałem, brałem tabletki przeciwzapalne – amerykańskie (Lanina). Szkoda, bo tydzień był bardzo gorący, 90-100F.
W tym czasie chłopaki znaleźli pracę – Sanya i Andryukha w niedzielę z Lanną obsługiwali rosyjskie party – dostali po 60$. Potem z pracy Egora potrzebny był człowiek do krycia dachu (roofing) – Andryukha pojechał – wrócił, bo nie było pracy – obiecywali 100$. Wczoraj dostał 80$ za siding. Sanya wyjechał na 3 dni do hotelu nosić meble – moving. Ogólnie praca jest, wystarczy chcieć.
Chciałem przełożyć datę wylotu na koniec sierpnia, ale postanowiłem na razie tego nie robić (70$ za zmianę w AirFrance). Chcę jeszcze tu pobyć, gdzieś pojechać, może nad ocean.
Poza tym, dzisiaj czuję się dużo lepiej, więc myślę, że jutro zacznę znowu sprzedawać wodę) to jest super.
Pod koniec sierpnia do Atlantic City. We wrześniu do Nowego Jorku na 3 dni. Przed wylotem. Skromnie – ale mnie cieszy.


