15 września 2010 (20:00)
Jestem teraz na lotnisku JFK w Nowym Jorku.
Właśnie przyjechałem autobusem z PortAuthority.
Spędziłem w Nowym Jorku dwa dni – to było po prostu coś nierealnego. Do tej pory nie mogę uwierzyć, że to się wydarzyło. Wszystko jest takie piękne, nawet bardzo. Ale jestem bardzo zmęczony – bo w nocy musiałem trochę zdrzemnąć się w McDonald's na Times Square.
Przyjechałem do Nowego Jorku wczoraj rano, oddałem torbę do przechowalni i poszedłem zwiedzać miasto. Byłem wszędzie, gdzie się dało – na Times Square, w Central Parku, Empire State Building, na Wall Street, 5. Alei, Broadwayu, nad brzegiem Hudsonu, w Rockefeller Center... jeszcze w mnóstwie innych miejsc, wszędzie jest super.
Bardzo fajne miasto, w ogóle jestem fanem urbanistyki, wieżowce, drapacze chmur to moja słabość – po prostu uwielbiam.
Oczywiście nigdy nie zapomnę Nowego Jorku, pojawiło się nawet marzenie, żeby kiedyś tu wrócić.
Teraz jestem na lotnisku – za 3 godziny będę już w samolocie. Idę teraz ostatni raz zaczerpnąć tego amerykańskiego «wyjątkowego» powietrza i idę do odprawy.
Czy będę tęsknić? Będę. Dziękuję, Ameryko. Czekaj na mnie, na pewno wrócę.





