Dzisiaj złożą moje dokumenty wizowe w ambasadzie, a ja teraz martwię się, że formularze wyszły trochę niechlujnie. W drodze do domu ciągle myślałam: czy ja naprawdę to robię? Dla wielu ten wyjazd to po prostu fajny pomysł na spędzenie lata. Dla mnie to jak decyzja o locie w kosmos... Kiedyś bałam się rozmowy kwalifikacyjnej, teraz jest mi to jakoś obojętne, bo wierzę, że wszystko pójdzie tak, jak powinno. A szczerze mówiąc, po prostu jestem już zmęczona myśleniem o tym...
Więc czekam na rozmowę i offer.
Dzień wolny minął super!
Wciąż czekam.
Napisałam do starej znajomej – ona jechała w 2008 roku, obiecała dać przydatne numery telefonów i kontakty do znajomych... ech, żeby to się już wreszcie wyjaśniło!!!

Komentarze