Moskwa! Zawsze byłam tu tylko przejazdem(( Zawsze gdzieś lecę... ale nic nie szkodzi, przyjdzie mój czas i wszystko zobaczę))
Przyleciałam z Permu porannym lotem, a wylot do Francji był dopiero o 16:00, miałam czas, żeby dostać się z jednego terminala Szeremietiewa do drugiego, a nawet zdążyłabym pospacerować! Ale jakoś bałam się, że moskiewskie korki i wielkie miasto, którego nie znam, sprawią, że się spóźnię))
Dlatego, prawie nie śpiąc tej nocy, bo przyjaciele wciąż mnie żegnali (i nie dawali spać), rozłożyłam się w poczekalni i słodko przespałam prawie do samego wylotu.
Moją samotność umiliła tylko przyjaciółka, która studiowała w Moskwie. Dzięki Julii)) przywiozła mi z miasta tańsze jedzenie! Bo tutaj takie ceny... o matko!)) Jesteśmy ze wsi... nie znamy takich cen)))))))) Julka opowiedziała mi wiele ciekawych rzeczy o Moskwie i zaprosiła mnie w odwiedziny, skoro jestem taką gapa, że nigdy porządnie nie widziałam swojej stolicy)))
Spotkałam kilka osób w zielonych koszulkach wymiany międzynarodowej, wszyscy byli tak samo zaniepokojeni jak ja - i wtedy zrozumiałam! To początek wielkiego lata i przygód!!!!!

