Julia i Masza to bezczelne kłamczuchy, oczywiście.
Zeszłej wiosny tak gorąco postanowiły, że koniecznie będą prowadzić pełnowartościowy blog o wyjeździe... i koniec, ani słowa.
Oczywiście, że pojechały. I pojechały tak, że do tej pory tęsknimy. Pojechały tak, że wróciły z poczuciem wywróconej rzeczywistości. Pojechały tak, że teraz tylko biegamy po agencjach – szukając jakiejkolwiek możliwości wyjazdu i gryząc łokcie, że nie odkryłyśmy Work and Travel parę lat wcześniej.
Pamiętam, jak desperacko w zeszłym roku przeszukiwałam blogi w poszukiwaniu historii, porad i wskazówek. Pewnie jednak jesteśmy winni temu blogowi jeszcze jeden post – z poradami dla wyjeżdżających. Absolutnie subiektywnymi, oczywiście, ale ja wtedy chwytałam się wszystkiego, co podobne, i często brakowało mi pozytywnego nastawienia i optymizmu w takich postach.
No cóż, w skrócie – u nas wszystko ułożyło się bez ani jednego minusa, wszystko było tak słodkie i cukierkowe, że aż niemożliwe. A jedyny minus – 4,5 miesiąca przeleciało jak jedno westchnienie.
A póki co – dla zainteresowanych – cudowne muzyczne wideo (więc oglądajcie z dźwiękiem) o naszych przygodach. W kadrze: trochę Moskwy, Nowy Jork, Ocean City MD, Filadelfia, Atlantic City, Niagara, Waszyngton, Orlando i znowu Nowy Jork.
Powodzenia wszystkim z wizami. Work and Travel będzie magiczną przygodą, uwierzcie mi.
