W czerwcu jeden z przyjaciół miał urodziny. Kupiliśmy mu prezent, nastawiliśmy się na wyjście, ale postanowiliśmy, że powiemy im, że nie przyjdziemy, tzn. pojawimy się niespodziewanie.
Zebraliśmy się, wsiedliśmy do autobusu i dojechaliśmy do Harwich. W tym mieście musieliśmy się przesiąść. Ale wtedy dowiedzieliśmy się, że ostatni autobus w tamtą stronę już odjechał. Natasza określiła po nawigacji, gdzie jesteśmy i ile mamy do przejścia do celu. Ponieważ wcześniej już tam jeździliśmy, założyłam, że nie jest daleko, i ruszyliśmy w drogę.
Szliśmy trzy godziny. Ściemniało się. Zaczęliśmy marznąć. Weszliśmy kupić kawę. Minęliśmy cmentarz (w Ameryce nie jest dziwne spotkać cmentarze po drodze do domu (przynajmniej na Cape na pewno tak jest)). Kiedy zrobiło się zupełnie ciemno, zrozumieliśmy, że czas już dzwonić. Przyjaciele nie przyjechali od razu, bo musieli jeszcze do nas dojechać. Czekając na nich, bardzo się przestraszyliśmy. Staliśmy przytuleni niedaleko drogi. Przejeżdżały samochody. Staraliśmy się dodawać sobie otuchy. Ale przeżyliśmy straszny strach)) A tak przy okazji, mieliśmy do przejścia jeszcze więcej, niż już przeszliśmy. Tak właśnie źle oceniliśmy odległość)))
Potem nas zabrali i odwieźli na urodziny. Tam ogrzaliśmy się, uspokoiliśmy, złożyliśmy życzenia solenizantowi)) Przejechaliśmy się samochodem, w którym siedzenia z tyłu stoją bokiem) Na urodziny przyjaciel wynajął klub. Byliśmy tam tylko my. Był niewielki, ale dobrze potańczyliśmy))
Przy okazji, tak, co do alkoholu. Jeśli nie masz 21 lat, to nawet nie warto próbować kupować. Nie sprzedadzą ci. Tam jest z tym bardzo surowo. A wstęp do klubu też kosztuje 80$ od 21 roku życia. My weszliśmy, ponieważ ten klub był wynajęty.
Ten dzień do tej pory jest w mojej pamięci, bo tego dnia przeżyłam z Nataszeńką miks emocji: od całkowitego strachu do szczęścia))
P.S. Przyjaciele powiedzieli nam, że na darmo się baliśmy, nic by nam się nie stało, ponieważ ten stan jest bardzo bezpieczny.
Ale przyjaciele, nie róbcie takich niespodzianek i dbajcie o siebie!:)
Oczywiście z każdym z was wydarzy się wiele różnych zdarzeń, które będziecie jeszcze długo pamiętać)
Ja przez lato miałam bardzo dużo jasnych i zapadających w pamięć chwil, mam nadzieję, że wy również tak spędzicie swoje lato 2015 roku.
Kolejne strony mojego bloga chciałabym poświęcić miejscom, w których byłam.
Najpierw opowiem o moim mini tourze z moimi dziewczynami (Waszyngton-Filadelfia-Boston). Z tej strony dowiecie się, jak udało nam się zrobić tę wycieczkę maksymalnie niedrogą.
Opowiem też o tym, jak spędziłam 2 tygodnie w Miami, po pracowitych 3 miesiącach. I opowiem wam o bardzo fajnym miejscu - Key West)
Na tym wszystko się nie skończy)) Mam jeszcze co wam powiedzieć:)




