To chyba najbardziej pamiętna podróż^-^
Z przyjaciółką zostałyśmy w domu same, bo reszta ekipy już wyjechała. Od dawna planowałyśmy zobaczyć Filadelfię, zwłaszcza że znajduje się ona 3 godziny jazdy od Wildwood. A skoro praca już skończona, można śmiało ruszać w drogę.
Więc, dotarłyśmy na WildwoodBusTerminal na 8:00, ale powiedziano nam, że autobus przyjedzie na 9:00. Po godzinie czekania w końcu jedziemy w stronę Filadelfii. Jak już mówiłam, jechałyśmy 3 godziny, obserwując po drodze małe amerykańskie miasteczka, które pokazują w filmach. Zawsze podróżuję ze słuchawkami. Dla mnie to nierealna frajda podziwiać nowe miejsca przy ulubionych piosenkach.
I tutaj zaczyna się najciekawsze. Zatrzymujemy się na jakimś Bus Terminalu, większość pasażerów wysiada, no i my oczywiście też, nie pomyślawszy, żeby zapytać. Pokręciwszy się wokół stacji, idziemy szukać centrum miasta. Po drodze spotykamy studentkę i pytamy, gdzie jest to słynne PhiladelphiaMuseumofArt, na co ona wskazuje nam kierunek. Idziemy dalej, z podobnych do muzeum budynków widzimy tylko bibliotekę. Szczerze mówiąc, z opowieści znajomych wyobrażałam sobie Filadelfię zupełnie inaczej: wieżowce, tłumy ludzi. Tutaj wszystko było na odwrót. Żadnych oznak ruchu. I wtedy zaczęłyśmy wątpić, czy na pewno przyjechałyśmy tam, gdzie trzeba.
No dobra, idziemy dalej... widzimy most i RZEKĘ???!!!! (później okazało się, że to była DelawareRiver)
A na drugim brzegu te same ogromne budynki))) Co? Gdzie my jesteśmy??
Nie przepłyniemy jej przecież, wracamy. Po drodze spotykamy kobietę, która uprzejmie zgodziła się wyjaśnić nam, co się dzieje.
My: „Dzień dobry!! Proszę powiedzieć, gdzie jest centrum miasta?”
Ona: „To jest centrum miasta.”
My: „A co jest tam, za mostem?”
Ona: „Tam? Filadelfia!”
Wyobrażacie sobie wyraz mojej twarzy) ahah))
My: „A gdzie my teraz jesteśmy?”
Ona: „To jest Camden.”
O tak... nie dojechałyśmy do Filadelfii i wylądowałyśmy w Camden) Pani wyjaśniła, jak dostać się do Filadelfii i znów powędrowałyśmy na dworzec autobusowy. Po drodze śmiejąc się do rozpuku z tego, że po raz kolejny nie obyło się bez przygód))
Na przystanku, żeby wsiąść do właściwego autobusu, zagadałyśmy jeszcze jedną miłą kobietę, która też wybierała się do Filadelfii. Autobus kosztuje 1,5$ i oto przekraczamy ten słynny BenjaminFranklinBridge). Kobieta wysiadła na jakimś przystanku, a my pomyślałyśmy, że wysiądziemy trochę później. Siedząc w autobusie, śmiałyśmy się jeszcze, że to nasza wycieczka autobusowa po Filadelfii. I co myślicie??? Autobus zrobił kółko i znowu jedzie do Camden)) O Boże, znowu wracamy na tę samą stację autobusową. Jak tylko widzimy BusTerminal, wyskakujemy z tego autobusu, biegniemy przez drogę i znowu wsiadamy do autobusu do Filadelfii. Myślę, że ludziom, którzy to obserwowali, na pewno poprawiłyśmy humor)))
Tym razem wysiadłyśmy gdzieś w Filadelfii. Uff... hura!) Miasto bardzo mi się spodobało i szkoda, że przez to całe bieganie i podróże nie zdążyłyśmy go porządnie zwiedzić(
Na nasze szczęście zdążyłyśmy odwiedzić Independence Visitor Center, Liberty Bell Pavilion. To właśnie w Filadelfii podpisano Deklarację Niepodległości i przyjęto Konstytucję. A pęknięty Dzwon Wolności to jeden z najsłynniejszych symboli USA. Zrobiłyśmy sobie nawet zdjęcie z Benjaminem Franklinem! (no... dokładniej z człowiekiem, który był ucharakteryzowany na byłego prezydenta).
Byłyśmy bardzo głodne i próbowałyśmy znaleźć miejsce, gdzie można coś przekąsić. Po drodze poznałyśmy mężczyznę, który nazywa się Robert. On też był ubrany w kostium słynnej postaci historycznej. Robert powiedział, że jeśli jesteśmy w Filadelfii, to po prostu musimy spróbować Cheesesteak i nawet podpowiedział nam, gdzie możemy to zrobić.
I miał rację, cheesesteak był po prostu „palce lizać”)))
Nie mogłyśmy wyjechać z Filadelfii bez pamiątek. Będąc w Chinatown, znalazłyśmy mały sklepik, gdzie kupiłyśmy magnesy, pocztówki, figurki, a nawet małą kopię Deklaracji Niepodległości.
Na koniec zdążyłyśmy dobiec do LovePark. Fontanna, drzewa, turyści i oczywiście zakochane pary. Na szczęście zdążyłam zrobić parę zdjęć, zanim aparat całkowicie padł. Zdecydowałyśmy posiedzieć i posłuchać muzyki przy fontannie, zanim pójdziemy na BusTerminal.
Let me love youuuu......until you learn to love yourself.....(Ne-Yo)
Do tej pory, słuchając tej piosenki, wspominam naszą zabawną podróż)))
Potem czekał nas 3-godzinny powrót do Wildwood...
Filadelfia to największe i najbardziej dynamiczne miasto stanu Pensylwania, a Camden należy do stanu New Jersey. Łącznikiem jest most Benjamina Franklina. Właśnie dlatego tak nazwałam tę stronę bloga. Swoją drogą, trochę później dowiedziałyśmy się, że Camden jest jednym z najbardziej przestępczych miast w Stanach Zjednoczonych, a w 2012 roku zajęło 1. miejsce pod względem liczby przestępstw z użyciem przemocy. Brrr.....
p.s. tego samego PhiladelphiaMuseum of Art tak i nie odwiedziłyśmy)
