Przez ostatnie 4 miesiące wstawałam o 6 rano do pracy. A dzisiaj mój organizm odmówił posłuszeństwa, mówiąc mi: 'hej, mała, wcale nie chcesz spać'. Wstawanie tak wcześnie nie było najlepszym pomysłem, bo moje dziewczyny spały tak słodko. To logiczne po wczorajszym wieczorze.)
No cóż... Przynajmniej teraz wiem, gdzie jest pralka, żelazko i odkurzacz. Wszystkie najbardziej potrzebne rzeczy.:D
Ale około 9 nadszedł mój czas, wszystkie się obudziłyśmy)) Starbucks czekał na nas z otwartymi ramionami. Jak zwykle kolejka i brak miejsc do siedzenia. Nie lubię tego miejsca z tego powodu... Ale kurczę, ich kawa i ciastka są niesamowite. ^^
Dalej mapa, dużo kroków, dużo wrażeń, zdjęcia, pamiątki, show, tłum, tańce, ludzie, muzyka, butiki, brak czasu............
Na samym początku naszej mini-wycieczki zgubiłyśmy się.) Ale szybko się ogarnęłyśmy i znalazłyśmy właściwą drogę do Central Park. Ogromny teren z zielonymi trawnikami, mnóstwem drzew, pomników, stawów i fontann. A także ogromna ilość biegających, skaczących, ćwiczących ludzi. Po prostu masa.
Przyznam, że Central Park nie zrobił na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia. Tak, jest ładnie, ciekawie, ale coś jest nie tak, jakoś nie do końca. Chcę czegoś więcej. Może po prostu przeszłyśmy przez niewłaściwą część parku, jutro nadrobimy.)
Wychodząc do miasta, na Piątą Aleję. Boże... Te majestatyczne budynki... Sięgające niewiarygodnej wysokości. Co mogę opisać? Nic. To trzeba zobaczyć, to trzeba poczuć. ^^
Dużo ludzi, no baaaardzo dużo. Po prostu nie da się oddychać, są wszędzie. Kiedyś myślałam, że Moskwa to wiecznie spieszące się miasto... Zdecydowanie nie!! Jedyny minus w Nowym Jorku, jaki do tej pory odkryłam.)
Times Square... Witaj, serce Nowego Jorku. Różne animowane postacie, żywe posągi, tańce, show. To zabawne, niezwykłe i piękne miejsce. Trzeba tam być, po prostu trzeba.)
Wieczór spędziłyśmy w pizzerii. Boże, jakie oni robią ogromne kawałki, jak połowa naszej dużej pizzy. To jest masakra. Wyszłam stamtąd jak mały bąbel, ahah) Dzięki Brittany i Shawn za świetną kawiarnię i atmosferę.)
Potem wróciłyśmy do naszego hostelu i grałyśmy w 'krokodyla' na parterze. Ahah. To było coś ;)
Uśmiałam się do łez. :D
Nogi mnie wykańczają.
Dużo planów i mało czasu, to takie okrutne. :(
Pierwszy raz widziałyśmy metro od środka, powiem wam jedno - Moscow is number one! Na świecie nie znajdziecie bardziej ponurego metra. (Mówię o Nowym Jorku). Strasznie brzydkie...(
Przeszłyśmy się 42. Aleją i kupiłyśmy bilety na niesamowity rejs. Wszystkie atrakcje z wody, to jest cudowne! Te wieżowce, majestatyczne mosty, Empire, Rockefeller, Statua Wolności...
Zrobiłyśmy ogromne koło, objechałyśmy cały Manhattan. Świetne wrażenia i wspomnienia. Jedyny minus - w drodze powrotnej nie było zbyt wiele ciekawego... monotonne domy, i swoją drogą, dużo zieleni. Ale ogólnie wycieczka się udała. Jest super!)
Dalej poszłyśmy do byka. Tak, tak, do tego samego. Ahah. Jest ogromny. A dla tych, którzy nie wiedzą, w Nowym Jorku jest statua biegnącego brązowego (złotego) byka. Znajduje się w dzielnicy finansowej NY, i jest przesąd, że rzekomo pocierając jego przyrodzenie, w portfelu przybędzie dolarów.)) Ludzie kochają bajki.
Spacerując ulicami Nowego Jorku, znalazłyśmy niezwykły płot w kształcie różnych ludzików. I pod każdym podpisane są miasta. Początkowo nie rozumiałyśmy, o co chodzi, ale później domyśliłyśmy się, że to znaki na światłach, oznaczające 'go'. Super!)
Późnym wieczorem poszłyśmy na taras widokowy Rockefeller. Boże, ludzie, to jest tak, tak... Boskie. Tak niezwykle piękne. I straszne, bo niestety boję się wysokości. Ale kurczę, to jest bardzo fajne. Już w windzie czekał na nas pokaz na suficie, i w 33 sekundy wywieźli nas na 67. piętro. Ale później wjechałyśmy jeszcze wyżej, aaaaaaaa!!!) Jestem zachwycona. Dalej czekała nas taka przygoda...
Spacerując po Times Square, natknęłyśmy się na genialny występ. Mężczyzna malował obrazy za pomocą sprayów w zaledwie pięć minut. Tak, nawet w krótszym czasie. Te obrazy są po prostu genialne. Bardzo mi się podobało. A on sam jest niesamowity!)
Podczas oglądania show poznałyśmy rosyjskich chłopaków. Ahah. Wszędzie znajdziemy swoich.))




