Ostatni dzień w tym cudownym mieście...
Jakże nie chce się opuszczać tego hałaśliwego, wesołego, świątecznego miasteczka...
No więc, ostatni dzień, dokąd mogliśmy pójść?? Oczywiście do Universal Studios, prawda że już do parku Island Adventure. Jak wiecie z moich poprzednich postów, właśnie do tego parku dążyłam chyba przez całe życie, świadome życie)) Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: HARRY POTTER.
Ale nie zacznę opowieści od niego, myślę, że Harry zasługuje na osobny, barwny post...^^
Ten park radykalnie różni się od parku Universal. Tutaj wszystko, absolutnie wszystko, zrobione jest pod znane filmy.... Całe uliczki czystej radości.
Po prostu idziesz i trafiasz do świata komiksów, i naprawdę czujesz się jak ten aktor, który trafił do świata kreskówek. Tak wspaniale i niesamowicie jest poczuć się kimś innym, należeć do innego świata, nie takiego jak nasz...
mmm... jeszcze tam jest cały park Jurajski... ale nie chcę go szczegółowo opisywać, ponieważ nigdy nie byłam fanką tego filmu, i nie wywarł na mnie szczególnego wrażenia. Świetnie wszystko zrobione, oczywiście, ale to nie dla mnie...=/
Jeszcze bardzo zapadło mi w pamięć małe miasteczko z filmu „Cat in the Hat”. A pamiętacie te strasznie posłuszne dzieciaki, niesamowicie mądrego kota i obłędnie zwinne Rzeczy (Things)? Taaak, właśnie tam chce się zjeść wszystkie budynki i konstrukcje jak Jaś i Małgosia domek Baby Jagi. A jeszcze tak zabawnie przechadzają się małe dzieciaki w tych śmiesznych koszulkach „thing 1”, „thing 2” itd.)) bardzo fajnie i słodko wygląda))
Iiii, werble, dotarliśmy do najsłodszej części tego posta...
WORLD OF HARRY POTTER
No cóż... od czego by tu zacząć. Naprawdę tak trudno oddać swoje wrażenia o tym nierealnie magicznym i najbardziej przeze mnie pożądanym miejscu...
Wszystko jest tak realistyczne i idealnie wykonane, nie ma się do czego przyczepić. A personel, chodzący w płaszczach różnych szkół, coś czarował wokół ciebie, tańczył, walczył... Wszystko jest tak, jak powinno być. To niezapomniane miejsce.
Na uliczce jest sklep „Zonko” psotnych braci Weasley. I sklep z różdżkami Ollivandera, w którym możesz poczuć się czarodziejem. Tam odgrywa się takie przedstawienie. Chcąc nie chcąc uwierzysz w magię...
Domek Hagrida jak zawsze spokojny i z dynią :D A także poznanie wszystkich zwierząt-przyjaciół Hagrida)) Mua
I na koniec... oczywiście Hogwart! To po prostu przepiękne, po prostu najlepsze miejsce na ziemi. Chcę tam mieszkać :D
Spacerując po zamku, spotykasz słynną trójkę, i oni są jak żywi, przed tobą... aaa. Wchodzisz do wszystkich słynnych i ukrytych pokoi. (Nawet teraz nie mogę się powstrzymać i piszczę w swojej głowie jak głupia). A obrazy, o! te obrazy. Jak marzyłam, żeby je zobaczyć. One rozmawiają z tobą, żartują, śmieją się. Czyż to nie cud???!!!)
A dalej zanurzają cię w niesamowity, wirtualny świat Harry'ego. Latasz z nim od Smoka, grasz w Quidditcha... aaa, jak ja chcę wrócić!!!
Nie mogę uwierzyć, że naprawdę tam byłam. Przecież tak długo marzyłam, i hop, spełniło się. Jak to? Chcę, chcę jeszcze. Jak ja zazdroszczę, bardzo, bardzo, tym ludziom, którzy pójdą do tego parku po raz pierwszy...
No cóż... opuściłam ten park, ale teraz na pewno nie jestem mugolem... nie w tym życiu ;)
p.s.:




